9 stycznia 1849, Baden
Drogi panie Ludwiku. Odebrałem Twój najukochańszy list wczoraj — dziękuję Ci, żeś nie chciał mnie zmartwić, zgryźć, do beczenia w duchu przywieść, odsyłając mi630.
Lecz tylkoś zawiesił, odłożył dla mnie smutek ten. Trzymasz mi go ponad głową. Doskonale pojmuję, drogi mój, że nie żadne „kukuryku”, jak mówisz... Lecz sam rozważ: czasy ponure, wszystkie tego świata akcje ukrzyżowane wiszą między knutem od północy, a gilotyną od południa i zachodu. Kto wie, gdzie kogo burza zaniesie i czy będzie czas wołać śród niej z dala na ukochanych. „Teraz, mówisz, jeszcze nie potrzeba”; dobrze, ale może niezadługo zjawić się, że potrzeba będzie! Więc niech lepiej u Ciebie leżą zachowane aż do tej chwili. Wtedy je wyjmiesz z pularesu i zupełnie tak będzie, jak gdybym ja był z Tobą i mógł Ci był w tej chwili się przysłużyć, tak, jak serce moje pragnie, a Twoje nie odrzuca. I ta myśl, że takim sposobem siedzę w Twoim pularesie, który znów siedzi koło Twych piersi i blisko serca, ta myśl, żem takim sposobem wciąż na rozkaz Twój i gotów wyskoczyć i rzec: „Otom ja!”, będzie mi szczęściem. Zatem nie odszczęśniaj mię przynajmniej w tem uczuciu. Bądź mi dobrym i nie odsyłaj nic, drogi mój! Wybieram się, wybieram ku Wam, a wszystko mi oporem: mróz, śnieg, wiszące wypadki, a jednak chciałbym jeszcze i Was ujrzeć, i słońce!
Mickiewicz z Rybińskim i Zaleskim (którego, podchlebiaiąc mu, że pierwszy poeta, przerobił na swego pazia i komerażnika) był u prezydenta i mowę rznął, namawiając do puszczenia się na awantury — prezydent odparł, że „jako Francuz dzieli przywiązanie do Polski z narodem całym francuskim, a życzy, by i inne narody ukochały tak samo Polskę”. Czyli, że odpowiedział nic. Widzę, że Mickiewicz się połączył z Rybińskim, którego sekretarzem i nosowódźcą jest J. B. Ostrowski. Pisał do mnie Rybiński przed trzema miesiącami list pełen pochlebstw, prosząc, bym się z nim porozumiał. Namyśliwałem się, jak grzecznie odpisać, kiedym się dowiedział, że właśnie pod dni one wraz z J. B. i kilką innymi łajdaki podpisał adres do króla sardyńskiego, w którym Chrzanowskiego i Władysława631 nazywał zdrajcami ojczyzny. Zarazem tej wiadomości udzielił ostatniemu, a na Rybińskiego plunąwszy w myśli, zachowałem pogardy milczenie. J. B. i Mickiewicz, piękna to będzie spółka!
Biedny Mastai — jaki złoto-dobry poczciwiec, jaki uprzejmy i pamiętny, ale jakżeż niedorosły do zdarzeń! I oni wszyscy tak samo! Szczęście ich, że ich przeciwnicy także smarkacze, skoro ze swoich piwnic wylezą na powierzchnię ziemi i, zrzuciwszy księżycową upiorowość, staną w świetle słońca politycznego!
Odpisz mi tu jeszcze, a zaraz proszę Cię, donieś o Władysławie, i o wojnie, i o sobie, co robisz? Norwida listy częste, ale coraz niezrozumialsze. To sztuka tak pisać, lecz sztuka, nikomu na nic nie przydatna. Biedny, biedny człowiek!
Ściskam Cię z głębi głębin serca,
Twój.
309. Do Bronisława Trentowskiego
1849, 10 stycznia, Baden