Gdyś żyw jeszcze — mrę nikczemnie,

I nie będę nieśmiertelny!

Ach, szczęśliwszyś Ty ode mnie!

W tych słowach zawarty wszystek smętek mój teraźniejszy. Co dnia mi gorzej. Nie wiem, co się dzieje we mnie, co się stało ze mną. Odszukać siebie samego odnaleźć siebie nie zdołam. Jakaś zasłona rozwisła między mną, jak jestem, a mną, jak się czułem dawniej, i wciąż omackiem targając tę zasłonę, której podnieść nie mogę, tylko paznokcie zostawiam krwawe na jej fałdach, tak przejrzystych, zdawałoby się, jak mgła, a jednak tak ciężkich, jak ołów lub jak granit, z którego głazy grobowe się wyrabiają.

Przepraszam za ten list; czuję, że zawiły, niejasny. Daruj mi, łaskawy i drogi Panie. Syn za powrotem opowie, jak mi trudno nie tylko już pisać, ale nawet mówić. Ten stan chorobny, i on jedynie tylko, był mi przeszkodą do odwiedzin, na które się, jak na wielkie szczęście, gotowałem, a któremi nie mogłem uszczęśliwić siebie, bo czułem, że, przyjechawszy do Piotrowic, byłbym tylko łaskawemu Panu ciężarem. Dzięki za ciągłą pamięć o mnie, i duchową nade mną opiekę. Sercem i na zawsze pozostaję najprzywiązańszym

Zygmunt

322. Do Augusta Cieszkowskiego

19 augusta 1850, Drezno

Mój drogi Auguście! Czekaj na mnie w Ostendzie. Tam do Ciebie przybędę, albowiem Dieppes mi wymazano naumyślnie z prośby o paszport, a paszport przysłano z dołączonym tu liścikiem, który przeczytasz i rozważysz. Sam z niego wyciągniesz wyniki filozoficzne. Za zobaczeniem więcej o tem. Teraz jadę do Cheliusa. Tam zabawię z tydzień. Masz czas mi odpisać do Heidelberga zaraz. Proszę Cię, odpisz i naucz mię: 1-mo, gdzie mam zaraz trafić do Ciebie — 2-do, czy w Blankenburgu nie lepiej, niż w Ostendzie, nie samotniej, nie szerzej, nie wolniej. Podobno tam dobrze ma być. 3-tio, czybyś do Brukseli naprzeciwko mnie nie przybył, bo muszę tam ze dwa dni zabawić dla sprawienia sobie pasów do kąpieli, bo już gonię ostatnim — 4-to, kto w Ostendzie? Ludzi albowiem więcej, niż kiedy bądź, się chronię i strzegę.

Wyobraź sobie, co mi za figiel kolej wyrządziła w Görlitz. Powóz mój, aż do Drezna zapłacony, przez pomyłkę zostawiła tam i teraz już tu czekam nań od 24 godzin, a nie przybywa, w nim zaś wszystko moje, 30 000 fr. itd., itd. Jeśli mi skradli rzeczy, to nie wiem, co uczynię. To mnie tu, jak ćwiekiem, przybiło. Aerumnarum plenus sum. Chory jestem do tego bardzo. Rana niezagojona, oczy bolą, newralgia itd., itd., i ten liścik do tego. Musisz mię pielęgnować i nie gdyrać, bo już sił nie mam. Piszże zaraz do Heidelberga! Ściskam Cię. Do odozobaczenia, mój najdroższy!