Oto szczera prawda. Niech Pan pomyśli: czy nie jest dziwne, że dzieła Pańskie zmuszają do wierzenia, podczas gdy Pan sam wierzy przelotnie i chwiejnie powątpiewając we wszystko, w niebo i ludzi? Ten jeden objaw bardziej, niż każdy inny, powinien Pana przekonać, że jest Piękno w Pańskich dziełach, bo czyż jest inna moc, która mogłaby podobny efekt wywołać?

Eliza zgadza się ze mną w zupełności i czuje się zdruzgotaną Pańską hojnością. Ale nawet, gdyby chodziło o uniknięcie niebezpieczeństwa śmierci pod ciężarem, jeszcze należałoby przyjąć; któż byłby tak szalony, aby odrzucić Ideał? Prosi ona Pana, by jej Pan nie posyłał nic, aż do czasu, zanim osiądzie w Badenie. Skoro tylko opłakany stan mego zdrowia pozwoli mi oddalić się na trzy godziny do Chelliusa, przyjadę tam i zawiadomię Pana o tem natychmiast.

Proszę oświadczyć moje najżywsze i najserdeczniejsze wyrazy swej córce. Mam nadzieję, że pozbędzie się swego kaszlu i że nie zazna w życiu wiele goryczy, jakkolwiek jest ona może jedną z tych wybranych istot, które rodzą się po to, aby cierpieć, w milczeniu ból swój własny znosić i, pocieszając innych, umierać.

Proszę również oświadczyć łaskawie pani Scheffer moje życzenia na rok 1851.

Z. K.

324. Do Br[onisława] Trentowskiego

Heidelberg. 1851, 1-go stycznia

Władza nie z diabła, władza wszelka z Boga jest, bo zniskądindziej pierwiastku jej przejąć nie można, jedno od tego, który wszystko stworzył i w którym wszystko żyje. Lecz, kto bądź na ziemi, czy to król, czy to lud, czy jaki bądź śmiertelny dotąd się jej dorywał, natychmiast zapominał właśnie, że od Boga jest i że z Boga nań spływa, a udawał przed sobą samym i innymi, jakoby w nim leżał jej udzielny zaród — czyli, że on sam w miejscu Boga stawiał się Bogiem, a tem samem wychodził na szatana.

Takie są mojem zdaniem dzieje władzy na świecie: kto się jej dotknie, ten natychmiast jakby rażony piorunem zaślepienia, ale wcale nie przeto, iżby ona nie miała być bożą rzeczą, jedno dlatego, że on jej za takową nie uznaje. Pycha, odwieczny grzech, wszystko zbeszczeszcza: czerwoni jak i czarni, trybuny ludu tak jak arystokraty, monarchowie absolutni tak jak parlamenta, wszyscy w ten sam grzech i toż samo zepsucie wpadali i dotąd wpadają. W istocie, innej władzy i polityki od bożej być na świecie dla serca i rozumu nie może; wszystko zaś, co pod taką nazwą dzieje się i odbywa w historii, jest tylko skażeniem zepsutej ludzkości.

Dla Chrystusa oczywiście, że wszystkie królestwa ziemskie, pogańskie, były niczem; w nim to było, co panuje i czem panuje się wszechświatu, a zarazem to, co absolutnie cierpi i czem się absolutnie cierpi na świecie, od pochodzenia swego bożego odpadłym. Ale szatan tego nie był zbadał w chwili, kiedy go kusił; bo szatan, choć wiele wie, jednak nigdy wszystkiego nie wie i w końcu zawsze ostatecznie się myli, a Boga, od kiedy sam zapragnął nim zostać, już w pełni pojąć nie może. Zresztą zgadzam się na to, coś w poprzednim liście pisał o władcach kasselskich i innych, i na to, co w dzisiaj odebranym mówisz o nieszczęściu powszechnem we wszelkich obecnych stosunkach zewnętrznego świata, i o tej tęsknocie koniecznej, porywającej za dni naszych, jako niegdyś za tebaidowych, duszę znękaną ku zagrobowej uldze i pociesze669.