Z.

Do Baden przed 15 dniami nie będę mógł się przenieść. Dzięki Bogu, ojciec rześki i silny. Jednak Chelius radzi kurację.

Adzio jeszcze chodzić nie zdoła, ale lepiej co dzień.

335. Do Bronisława Trentowskiego

1851, Baden, 14 czerwca

Ostrzegam Cię, strzeż się, na miłość Boga, K... Jeśli nie co gorszego, toć zawsze niesłychany szałaput, wiercipięta duchowy, raz taki, nazajutrz owaki, człowiek, ku któremu w Królestwie największą powzięto nieufność po wypadkach 48 r. bo wszystkich namawiał i gnał w Poznańskie do Mierosławskiego i do powstania. Wyprawił tak wielu, obiecując zawsze, że sam nazajutrz przejdzie granicę, i ogłaszając, że miewa widzenie miejsca, na którem stoczy się bitwa itd., itd. Tamci poszli, on pozostał... i nic mu nie było, i ciągle paszportów używał, gdy innym ich zupełnie nie dawano. Wiem o nim sprawki, które jeśli nie wielkiej przewrotności, to przynajmniej niesłychanej lekkomyślności, bzikowatości, gadulstwa, niedyskrecji, jakby bzika w głowie są oznaką. List, powierzony sobie przez obywatela, w którym ten ostatni przesyłał do Poznańskiego rozkaz oddania stu tysięcy złp. na rzecz krajową 1848 r., oddał w ręce błaznów, co ten list rozpieczętowali i głośno czytali, miasto go zanieść i oddać, jak winni byli, i tem tegoż obywatela niezmiernie narazili przed rządem. Wszyscy u nas mają K... za wariata lub za agenta. W to ostatnie nie wierzę, broniłem go sam razy tysiąc, ale pierwszemu wierzę, i wolałbym z komisarzem policji moskiewskiej konspirować, niż z nim, mniej albowiem lub równo byłoby niebezpiecznie. U tego chłopca próżność (robak, wszystko u nas toczący) ostatnie włókna mózgu przeżarła. Obiecywał mu niegdyś Towiański, że on będzie zbawicielem Polski, wielkim kazał mu się samemu uznać duchem; odtąd chłopiec ten pokoju nie ma i głupstwo po głupstwie pisze, drukuje, plecie i płata. Przy tem, jak zwykle wariatom, nie zbywa mu na pewnej chytrości, i doskonale umie się ułożyć, i z każdym innym tonem mówić. Strzeż się jego, powtarzam Ci. O mnie tyle mu tylko mów, żem chory, i chory, i melancholik, i nigdy mu nic nie przyznaj o mnie, gdy się wdziera w Twoją ufność i do jakiej bądź spowiedzi Cię ciągnie; choćby najnaturalniej, choćby udając, że wie co o mnie, proszę Cię, pozostań jak Bóg amerykański, z głazu kuty. Wielki też łgarz z niego, marzy mu się, że był, gdzie nie bywał, że widział, czego nie oglądał. Do Nicei także od Towiańskiego był zjechał do mnie i Augusta Cieszkowskiego, ale nie zimą, raczej wiosną i tylko sześć dni bawił, a my zachowali z nim największą ostrożność i nie daliśmy mu nawet przystąpić do żadnej konfidencji — i odjechał!

Co zaś dotyczy się Towiańskiego, powiem Ci, że w kraju w nikogo nie zdołasz wmówić (choć to niepodobnem do uwierzenia, by Rosja takich środków używała) że on nie jest wysłańcem Moskwy, na to wyprawionym, by opętać Mickiewicza, a później go tak spętać by on sam poszedł w ręce cara się oddać. I w istocie, Towiański namawiał do tego Mickiewicza, i o to się z nim poróżnił, że Mickiewicz nie uznał w sobie siły dostatecznej na spełnienie tego mistrza rozkazu. Stąd poszło, że Mickiewicz przez lata szukał zastępcy, który by poszedł do Mikołaja na jego miejsce i dotąd go nie znalazł. Księżna Koczubej, Moskiewka, co się była katoliczką zrobiła, twierdziła, że widziała imię Towiańskiego na czarnej księdze, śród spisu używanych i płatnych agentów. Minister Strogonoff, zapytany oń, tak odrzekł: „Urząd mój i obowiązek nie dozwalają mi otwarcie o tym człowieku mówić; znam go, był w Petersburgu u mnie, paszport mu dałem, i tylko tyle powiadam: to nie jest poczciwy człowiek”. Mimo te świadectwa ja nie myślę, by on był takim prostym wysłańcem; ale, że zeń ciągną Moskale korzyści, to pewna, bo osią, na której wszystkie objawienia Towiańskiego się obracają, to zasady, że tylko od Moskwy może przyjść dobro i żywot dla Polski. Owoż pojmujesz, że to na rękę Moskalom. Mojem zaś zdaniem, od Moskwy jakiej bądź, czy czarnej, czy rozanarchizowanej, przyjść tylko może zepsucie, obrzydliwość i śmierć dla Polski. Zepsucie i zniszczenie są elementami Moskwy; socjalizm w dole, absolutyzm w górze, oto Moskwa cała. Polski powołaniem bronić ludzkość od tych dwóch potęg niszczycielskich, i żywot Polski całej był tylko taką świata obroną. Zatem, czymkolwiek jest Towiański, jego nauka jest śmiertelną Polsce. Żyłem i skonam w tej wierze.

Tem bardziej zalecam Ci, strzeż się jego i jego wysłańców. Do prostoty gołębicy przybierz, gdy z nimi rozmawiasz, rozwagę zimną węża, a co Ci mówią i podszeptują, zapamiętaj i racz mi udzielić, bo zawsze korzyścią jest znać stanowisko wrogów. Rozważ ten mój list cały, a napisz, co też Ci gadał K. o Towiańskim. Towiańskiemu teraz potrzeba nowych adeptów, bo dawni się już albo zużyli, albo odeszli, albo zzimnieli, jak np. sam Mickiewicz.

Książki przeszlę Ci temi dniami, przynajmniej jednę, a gdy tę przejrzysz drugą. Ściskam Cię z serca.

Twój