Jeśli zaraz przyjść trzeba na ratunek dzieciom, to mi napisz, a dam Ci karteczkę do Thurneyssena. Podobno Ksawery736 tem się zajmuje — czy tak, czy nie? Pamiętasz jego ostatnie słowa do mnie, Tobie powiedziane: „Chyba w kraju mu się odwdzięczę”. Tak, w kraju umarłych teraz! Ah, szkoda! To był jedyny człowiek, z jednej strony na sianie anarchii, kiedy go obłąkiwała nieskończona żądza postawienia szybko na swojem upragnionych celów swych, lecz z drugiej, to był jedyny człowiek na wstrzymanie anarchii, i w kraju, przekonany jestem, że byłby ją wstrzymywał. Iskry, co w nim żyła i z nim się rozwiała, nie odnajdziem w żadnej innej piersi dziś. Pierś ta była michałowo-aniołowa! Smutno — smutno — smutno!

Z gór, gdzie dźwigali strasznych krzyżów brzemię,

Widzieli z dala obiecaną ziemię,

Ku której w dole ciągnęło ich plemię,

Lecz sami do tych nie wejdą przestrzeni —

Do godów życia nigdy nie zasiędą

I może nawet zapomniani będą!

Ten ostatni wiersz do niego nie może się stosować, ale wszystkie poprzedzające są jego dziejami — i wielu innych — ale jego szczególnie, bo nikt nie pragnął tak, jak on, i nie wyglądał był przez żywot cały tej obiecanej ziemi!

Za życia można o błędach czyich mówić. Lecz śmierć ma dłuto nieśmiertelne i rzeźbi człowieka w posąg biały, czysty, idealny, na którego kształtach marmurowych tylko piękno ducha jego odbić się powinno. Niech więc taki posąg z niego stanie, wzniesion pamięcią plemion słowiańskich — bo to nie tylko narodu polskiego, ale wszystkich plemion słowiańskich był największy wieszcz.

Za kilka dni się, mam nadzieję, odzobaczym. Zaraz mi tu jeszcze odpisz! Oh, smutno, smutno, smutno mi! Ściskam Cię z głębi serca