Twój Z.

Twój list pierwszy mi doniósł o tem nieszczęściu narodowem. Nie wiedziałem o niem. Gazety były uszły ócz moich. Smutno — smutno — smutno!

354. Do Augusta Cieszkowskiego

(Baden), 11 marca, (1856)

Mój drogi! Powiedz Klaczce, że mu ten uścisk ręki z głębi serca przesyłam i że go proszę, by wierzył, iż z najwyższem współczuciem dowiedziałem się o okrutnem nieszczęściu, które go spotkało737; przydaj do tego, iż w istocie przyznaję, iż najmniejszego prawa mi nigdy nie dał do ofiarowania mu pieniędzy, lecz, że skądinąd, pisząc tak, jak pisze, po polsku, mnie i każdemu ziomkowi dał prawo starania się o to, by był zaopatrzonym w książki, niezbędnie rozwojowi prac jego potrzebne. Tego zatem prawa się chwyciłem i użyłem go; nie moja wina, że tak talentem swym w jedno zlał się z mową i literaturą, iż, gdy przychodzi dbać o nie, człowiek przymuszon zarazem myśleć i o jego osobistości. To mu bądź łaskaw powiedz ode mnie! Jeśli po takiem tłumaczeniu się mojem jeszcze odrzuci, to wtedy, mój drogi Auguście, te 500 fr. przeznacz dla Norwida i złóż u kogo, który by nie od razu mu je oddał, ale według potrzeb jego, co kilka miesięcy mu z nich po 100 fr. udzielał. O to idzie, by ten grosz swoje dobre uczynił.

Po świętach ani myślę zaraz zjeżdżać. Dopóki konferują, dopóki zasiadają koło zielonego stolika te szulery, nawzajem oszukujące się, a grające losami świata na zgubę światu, nie ujrzysz mię tam. Bomba Cię moja draźni — widzisz, wierzę wszystką wiarą duszy w nią. Bóg nas nie pozostawi sierotami zdarzeń. A zatem, jeśli możesz, przybądź tu, a ostrzeż parę dni wprzód, to Ci samo słońce najmę i w niem osadzę. Ściskam Cię z duszy i serca.

Już czas śliczny, a grypa trochę mniejsza moja.

355. Do Andrzeja Koźmiana

Baden, 24 marca 1856

Najdroższy i najnieszczęśliwszy Jędrzeju mój! Cóż Ci powiem? Co napiszę? Alboż łzami pisać można, kiedy prawdziwe? A choćbym co i napisał, czyżby słowo jakie moje Tobie pomóc mogło? Na takie bóle nic, co z ziemi, nie pomaga na ziemi, prócz czasu. Takie bóle nawet pociechy nie cierpią i za obrazę ją sobie mieć zwykły; im boleć, ze wszystkich pociech jest jeszcze najznośniejszą pociechą738.