Mój drogi! Erof743 by wolał, żeby zupełnie nie744 — wszystko bowiem, co go przypomina, mu zgubnem. Zapytuje się zatem przeze mnie sumienia syna, czy w istocie to było wolą ojca? Czy w istocie syn odjąć się nie może takowej wypełnieniu? Gdyby taki zachodził przypadek, gdyby to na kształt obowiązku ciężyło na duszy synowskiej, wtedy lepiej by już postawić imię i nazwisko, albo początkowe obu litery tylko. To raczej, niż co bądź innego. Gdyby można dodać, „którego znałem od kolebki i któremu zawszem błogosławił” albo, „któremu błogosławię” — coś takiego w gatunku ex privatis745. Lecz na to niezawodnie nie pozostawił ojciec rozporządzenia synowi. Zawszeż powtarzam, dla Erofa lepiej pod cielesnym (oczewiście nie pod duchowym) względem, by zupełnie opuszczonym był.

Uściskaj ode mnie jak najserdeczniej Drusia. Jakżeż to drukować on będzie w Krakowie Stefana? Jaka edycja będzie? Na ile egzemplarzy? Wszystko to mnie mocno zajmuje i obchodzi.

Znów mi gorzej — jednak na Nowy Rok będę w Paryżu, 8 Rue Duphot. Pod tym adresem tam na nowym roku pisz do mnie. Powiedz też kiedyś, czy dużo pozostało gnijących Snów, Ostatnich i Dzisiejszych rozmaitego kalibru? Czy listów także do Wymowy746 jednej z najpierwszych jeszcze się znajduje gdzie? — i gdzie? Ciekawym.

Wątpię, by kiedy Iza poszła za Działyńskiego. Odkładane takie związki nie dochodzą. O Jełowieckiego kazaniu pierwszy raz słyszę. Nie pierwszy raz mu się taka rzecz zdarza. Cóż będzie z „Przeglądem”, kiedy go Twój brat opuszcza?... Przyślij mi swój adres dokładny — czy taki: par Berlin. Szrem à Przylepki, czy jak? Dokładnie, proszę Cię, mi go wypisz! Jenerałowi Morawskiemu złóż moje uszanowanie najserdeczniejsze. Kończę, bo mi trudno pisać dla newralgij nieznośnych, podobnych do konań, w mózgu, a kończąc, ściskam Cię z głębi, z samej głębi serca.

Twój

359. Do Augusta Cieszkowskiego

26 stycz[nia] 57, Paryż

Mój Ty drogi i najdroższy! List mój do Suchy wyprawion, a pewno stamtąd odesłan Ci do Warszawy, już musiał Ci donieść, że z najgorętszem serca weselem dowiedzieliśmy się oboje o Twem postanowieniu747. Ani na chwilę nie zbrudziła tej czystej krynicy uczucia myśl jaka bądź przekorna, dąs jaki bądź lichy, zwrócon ku nieudaniu się naszych własnych pomysłów. Uznaliśmy Twoją mądrość w wyborze, a czując, żeśmy jedynie Twego szczęścia i dobra pragnęli, podziękowaliśmy Bogu za świętobliwe Jego wyroki i niezbadanych ścieżek użycie na błogosławieństwo Tobie! Ileż to ja razy, drogi mój, o to z głębi serca się modlił od pewnego czasu, a wreszcie stało się — i stało się co do kształtu tysiąckroć lepiej dla Ciebie, niż my myśleli, sądzili, wnosili. Jeślim na wiosnę mówił: „Coś opatrznego w zdarzającym się wypadku”, toć teraz, w zdarzającym się teraz, muszę uznać daleko jeszcze coś opatrzniejszego. Niechże Panu, co wszystko przepatruje i wszystkiem rządzi, co waży gwiazdy w bezmiarach, a serca w piersiach ludzkich, co prowadzi ku celowi światy wszystkie i dusze wszystkie i każden żywot ziemski, będą dzięki i dzięki, i dzięki, na teraz i na zawsze i na wieku! Przytulam Cię do serca i chciałbym mieć Cię tu, lub byś mię miał tam, bym mógł w ramiona Cię ścisnąć, a ścisnąłbym z sił wszystkich i dziękował Ci, żeś mi dał szczęścia chwilę, boś w istocie dał mi ją. Bądź przekonan, że i Elizie sprawiłeś niepowszednią radość i że w jej duchu ani postało na chwilę pamiętać o tem żeś co do kształtu nie poszedł za jej radą. Doskonaleś i wybornie uczynił — że cię kocha Helenka Twoja, wiem o tem, bo z jej listu, pisanego tu, a pełnego uwielbienia i miłości k’Tobie, dowiedziałem się nasamprzód o tym gromie radości dla mnie. Zatem wszystko dobrze i święcie się stało. Teraz, znając stosunek duszy mej do Twego położenia i postanowienia, nie wzdragaj się dalej mię w nie wtajemniczać! Tylko proszę Cię, już nie heglizuj, nie rozbieraj rzeczy na prawo i w lewo, nie szukaj sprzeczności procesu w niej, nie zastanawiaj się, o ile białe „widerspruchuje748” z czarnem, ale oddaj się jakby fali, co niesie naprzód, pędowi błogosławieństwa bożego, uznaj wszechłaskę i wszechmiłosierdzie Chrystusa Pana, wszechopiekę przenajświętszej Pani, i idź — i płyń naprzód — i nie oglądaj się — i bądź szczęśliwym i uszczęśliwij tę, która oddaje Ci przyszłość całą żywota! Jakim zaś sposobem, jak najpewniej tego dokonać zdołasz, o tem nieraz rozprawiać możemy i będziem. Lecz na to czas się znajdzie. Teraz tylko weselmy się — radujmy i dziękujmy Bogu! A proś ojca, by śród szczęścia raczył wspomnieć na mnie i wynagrodzić mi błogosławieństwem, mnie, żonie i dzieciom mym przysłanem z oddali, podjęte trudy od 3-ch lat w namawianiu Cię i wpajaniu z niesłychanym uporem, żarliwością i nawet gwałtownością w Ciebie, żeś powinien „odkamienieć” i dla siebie, i dla niego. O to błogosławieństwo proszę — w niem zapłata moja.

Dzięki Ci serdeczne za ojca mego odwiedzenie i wiadomości o jego zdrowiu. Proszę Cię, nie ustawaj w nich i, bywając u niego, pisz mi, jak wygląda. Odebrałem dziś list od niego, donoszący o Twojem postanowieniu, a zarazem i o tem, żeś mu nic a nic o niem nie wspominał. Drugą razą wynurz mu się z niem, a tem sprawisz mu pociechę. Z głębi serca ściskam Cię i polecam się sercu Twojej siostry stryjecznej — powiedz jej, że od czasów pani de la Haye jam zawsze był bratem Twoim — niech więc i ona za takowego mię przyjmie.

Twój szczęśliwy Zyg.