360. Do Adama Sołtana

Paryż, 2 marca 1857

Od kiedym tu, ciąglem chory. Co kilka dni zapadam, i muszę przez dni kilka leżeć. Wrzody i czyraki mnie okrywają. Teraz od dwóch dni kolano spuchło i nie mogę go zginać, i lękam się znów wycedzenia płynu stawowego; więc znów leżę i nie ruszam się, a gdy po pokoju się przejść muszę koniecznie, to na dwóch kulach. Co się z Tobą dzieje? Czy jedziesz do Berlina? Czyś się już z postanowieniem puścił na operacji wytrzymanie? Wiesz, że August Cieszkowski żeni się z siostrą stryjeczną, szesnastoletnią? Miro zimuje w Algerze i chwali tamtejszy klimat nad miarę. Hume, medium amerykańskie, przez Aleksandra Branickiego utrzymywane, niesłychanych dokazuje cudowności. Dzwonki same chodzą po pokojach i wabią się dźwiękiem serc swych, poruszonych niewidzialnemi siły. Chustki latają po powietrzu i zawiązują się na węzły same. Ręce pod stolikiem jakieś nieludzkie, zaświatowe, wstają i dotykają osób, przy stoliku siedzących, a niektórym widocznie się objawiają. Cesarz i cesarzowa je widziały. Pani Delfina pozawczoraj taką rękę czuła na własnej i ledwo nie zemdlała. Posiedzenie też i u mnie było, ale nic a nic się nie pokazało, tylko medium sam dostał strasznego napadu nerwowego przy końcu i konał długo na mojej kanapie.

Polecam Ci koniecznie przeczytać książkę, nowo tu wyszłą pod tytułem: Rosja, Europa, Polska po polsku. Tam są pyszne rzeczy, tylko zacznij od kartki 134-tej, a pierwszego rozdziału nie czytaj, bo nudny. Odpisz mi zaraz! Ściskam Cię z głębi serca i sercem całem, przypominam się wszystkim Twoim.

Twój usque ad finem

361. Do Bronisława Trentowskiego

Paryż, 1857, 13 marca

Mój drogi! Dzięki Ci za ciągłą pamięć o mnie. Od pożegnania się z Tobą pisałem do Ciebie z Badenu, gdym tam bawił, wróciwszy z Heidelberga. Czyś tego listu nie odebrał?

Nie bardzom zdrów; to się zrywam, to zapadam. Rana dotąd na kolanie otwarta i powiększona, na dwóch kulach się wlokę, gdy wychodzę, a nieraz musiałem po pięć i osiem dni leżeć.

Bardzo mnie zatrudnia teraz tu będące medium amerykańskie, pełne magnetycznej siły, sprawiającej zjawiska najdziwniejsze w oddali od obrębów jego organizmu i wchodzącej nawet w zetknięcie z duchami. Śledzę go i badam i pilnuję z krwią zimną i rozwagą ścisłą, nic a nic nie podając się w stronę wyobraźni. Ten człowiek od trzech tygodni Paryż napełnił rozgłosem swoich cudownych zjawisk. Bywa u dworu, cesarzowi i cesarzowej pokazywał ręce powietrzniane, dotkliwe i widzialne, spod stolika się wynurzające, a znajomemu memu, z nim noc przebywającemu, zjawiły się duchy dwóch osób ukochanych z za świata. O tem za widzeniem się całą Ci moją teorię opowiem.