Ściskam Cię z głębi serca.
Twój Badeńczyk
362. Do Stanisława Koźmiana
8-go lipca [18]57, Paryż
Mój drogi! Powiedz temu ścigającemu mnie o ten przekład niemiecki749: 1° Żem wcale się nie domyśliwał, iż trzeba odesłać — 2° że tak było pisane, iż słówka wyczytać nie mogłem — prawda, że niemieckiego pisma nie umiem czytać — 3° że na to, by nabyć o rzeczy wyobrażenia, kazałem przepisać wyraźnie i nie germańskiemi litery — 4° żem wtedy podarł oryginał — 5° lecz ową kopię posiadam pomiędzy papierami leżącemi w Niemczech — 6° zatem, skoro się do nich dostanę, wydobędę ową kopię i odeślę na Twoje ręce.
W końcu listu swego, począwszy się od upominania o rękopism, kończy, zalecając się na nauczyciela dla moich chłopców. O tem mu ani wzmiankuj. Lecz to musi być oryginał. Co do tłumaczenia, sam, rzuciwszy wzrokiem, przekonaj się, czy warte czego. Mnie się wydaje chybionem zupełnie. Lecz może na niemczyźnie się nie znam. O ile możesz, wymów mię przed nim — powiedz, żem wcale nie wiedział, że mu należy odesłać on przekład, a że zresztą takem był schorzały przez te wszystkie lata, że niczem nie mogłem się trudnić. Lecz nigdy w tej rozmowie z nim nie przystawaj na to, że ja co innego obiecuję odsyłać od rzeczy, mnie nie dotyczącej. Skoro stąd wyruszę i znajdę ową kopię, zaraz Ci ją przeszlę.
Straty moje750 ogromne. Eliza 1 000 000 fr., ja 524 000 fr. straciłem. Czy co odbiorę, nie wiem. Deficytu 16 000 000, a na zapłacenie tylko milion jeden dotąd odnalezion. Lecz, co wiem, to to, że ścigam ogniem i mieczem książąt feodalności finansowej, że im pokoju nie daję i że ich brudy muszą wypłynąć na wierzch. Tak działając, działam przeciwko czerwoności społecznej, której wybuchowi oni najwięcej pomagają niegodziwości swemi. Niech choć raz ślepa Temis zedrze z ócz zasłonę, przejrzy i potępi przykładnie tych, co ten kraj wiodą do zguby.
Nie wiem jeszcze, kiedy stąd wyjadę. Kolano prawie już dobrze — ale mózg i oczy cierpią — i duch też, bo pełno w nim kasandrowych przeczuć. Źle ze światem — na brud chory. Koniec świata daleki, ale koniec epoki może bardzo bliski. Ściskam Cię serdecznie.
Twój Erof