Raz jeszcze Cię ściskam i Bogu i Pani Przenajświętszej powierzam.
365. Do Augusta Cieszkowskiego
[18]58 r., Paryż, 5 maja
Mój drogi! Nie odpisałem, bo wielka niemoc jest we mnie. Żem był na teatrze, to żaden dowód zdrowia. Cruveilhiera mi sprowadzono, któregoś dnia, com cierpiał mocno, a Rayer754 był na wsi. Odtąd on mnie leczy, osłabienie coraz dolegliwsze. Dziwią się wszyscy doktorowie niesłychanemu bezładowi systematu nerwowego we mnie, ale poradzić nie umieją. Radziłem się i jasnowidzącej, spotkanej przypadkiem — najdokładniej opisała mi moje stany, ale najdokładniej, grożąc, że dojdę à des douleurs infernales755 — mówiąc, że, gdyby nie taka silna budowa mózgu, to od dawna pod napływem kongestyj byłbym zwariował.
Ostatnie dzieło Proudona wpada już w farsę — każden rozdział zaczyna od prywaty przeciw arcybiskupowi i, kilka kartek o sobie nabazgrawszy, przechodzi do bluźnierstw obiektywnych. Sam nie wierzy w co pisze, ale próżność go gna, a on w błoto brnie. Warto przebiec, by zdumieć się nad nieskończonością próżności. Obrzydliwe, nie dowodzone wcale, lecz nauczające. Przeczytaj, tj. przepatrz!
Jeśli przyszlesz 100 fr., to natychmiast je poszlę Kamilowi Cyprianowi756.
Dzięki Ci za pamięć o św. Zygmuncie. Pani Delfina wybiera się w tych dniach do Nizzy.
Ściskam Cię z głębi serca i pani Helenie błogosławię
Twój Zyg.