60. Do Konstantego Gaszyńskiego

Wiedeń, 16 czerwca 1832

Drogi Konstanty! Odebrałem Twój list wczoraj. W ciemnym pokoju, sam jeden, otoczony lekami, mam czas rozmyślać nad przeszłością i przyszłością, mam czas rozpamiętywać, żem za Polskę się nie bił. Nie wiem, co ze mną będzie, oczy zagrożone ślepotą, całe ciało rozstrojone; może niedługo pójdę tam, gdzie tylu poszło, bez sławy, bez miłości i żalu ludzi, bom nic nie zrobił, bom żył na świecie, jak kawał deski, co płynie po morzu, aż wreszcie zgnije i pójdzie na dno. Nikt o mnie wiedzieć nie będzie, moje prace zaginą ze mną razem, moje natchnienia do trumny pójdą.

„Kto raczy podjąć imię nasze z niepamięci piasku”? A przecież nie tak nędzne serce biło pod temi piersiami, mógłbym był i śpiewać i walczyć; przeznaczenie inaczej chciało i chce.

Czy pamiętasz, drogi Konstanty, ciechanowskie błota, owe czasy, owe łowy, owego dubelta, coś Ty zabił, a któregom chciał zaprzeczać Tobie — a później z Danielewiczem podróż do Opinogóry, nocleg u Wąsowicza w borach? Rozpamiętuję ja to wszystko teraz z zamkniętemi oczyma.

Tu miesiąc mam bawić, a może i dłużej, bo kiepsko ze mną. Bądź mi szczęśliwym i zdrowym, ufaj w sprawiedliwość Boga: berła i korony przeminą, ale Jego sprawiedliwość nie przeminie! Pisz tu do mnie! O Fredra każę się dowiedzieć. Kochaj mnie zawsze, a kiedy umrę, wspomnij czasem o przyjacielu lat młodych! Niech żyje Polska!

61. Do Henryka Reeve’a

Wiedeń, 14 lipca 1832

Tu Cię mam! Doszedłeś do materializmu! „Szczęście jest celem życia, trzeba unikać nieszczęścia”. Brawo, brawo! Popioły Epikura zadrżałyby z radości, gdyby Cię usłyszały.

A ja sądzę, że się mylisz. Raczej nieszczęście jest celem nieuniknionym życia. Przez nie osiągamy pamięć u ludzi i błogosławieństwo u Boga. Wszystkiemi memi życzeniami i wszystkiemi memi modłami wywołuję Cię z tłumu, przyjacielu. Jakże możesz sądzić, że Ty jeden pozostaniesz w spokoju, gdy świat cały w ruch będzie wprawiony!