Dobre maniery

Jesteśmy wszyscy zbyt uprzejmi Gdybyśmy

byli mniej mniej byśmy się krzywdzili

Wciąż tylko mniej i mniej Dlaczego cię tak mało?

Coś ci przecież zawdzięczam To moje

niedopatrzenie

Wygłupiam się (za dużo

gości na tej imprezie)

Już się nie mogę obudzić To już przeszłość

Przeźroczysta Spójrz na nią Czy mnie widzisz?

Siedzę pod stołem i słucham Pod tapczanem

kałuża atramentu Spójrz: jestem błękitny

Nie ma kogo przepraszać nie ma czego pamiętać

nie ma na kogo patrzeć Ma się zaraz dreszcze

Żyjemy Nie da się ukryć

Ktoś był tak uprzejmy

Kraków, 21 kwietnia 1995