Sonet

dla Marty Wojdak

nawet król, dajmy na to, nie wie co nas czeka

(ślepy jest ten co włada, bo ciemnością włada)

więc skąd ja miałbym wiedzieć, może mam halucynacje,

dziś, na przykład, słyszałem jakieś bulgotanie

przez okno, potem łomot na korytarzu, smród

spalonego mleka, teraz znów ten chopin,

chciał błyszczeć no to błyszczy, starczy chcieć i jest.

zapach pieczonych kurcząt, dociera aż do sracza,

udka, skrzydełka, piersi, wszystko oddzielnie, skwierczy

tam na patelni, łączy się w zapachu, zapach

to taki kurczak, który wreszcie umie latać.

pozbywam się zapachu (może mam halucynacje),

aż wreszcie kiedyś stwierdzę, zrośnięty z nim na stałe,

że przecież, choć niejasno, wszystko to wiedziałem.

Kraków, paździemik-listopad 1995