SCENA X

Dionizy, Filc, Agnieszka i Wincenty

DIONIZY

Nie wątpię, iż mój siostrzeniec uprzedził państwa o moim przybyciu; mam zaszczyt przedstawić się, jestem wujem i opiekunem Anzelma. Zapewne z szanownym gospodarzem mówię? podaje rękę Filcowi, zwracając się do Agnieszki A to zapewne przezacna małżonka?

FILC

pomieszany i zdziwiony

Kochany wuj Anzelma, czy być może, czy podobna?

DIONIZY

To pana tak dziwi? Powtarzam: wuj, i opiekun. zwracając się do Wincentego Zapewne szanowny członek rodziny?

FILC

pomieszany

Także wuj nowo przybyły.

AGNIESZKA

do Filca

Cóż to, aż dwóch wujów? Wyraźnie mówił, że ma tylko jednego...

WINCENTY

O! Wuj, panie dobrodzieju, wuj zatracony i odszukany.

AGNIESZKA

Prawdziwie nie pojmuję: Anzelm miałby mieć aż dwóch wujów?

DIONIZY

Ja znam tylko jednego wuja Anzelma, a tym jestem tylko ja.

AGNIESZKA

do Wincentego

A jakimże pan wujem jesteś?

WINCENTY

W najlepszym gatunku, wujem nie lada, bo samego gospodarza. zwraca się, łapiąc muchę Oho! Znowu mucha! Nie, to bąk; ukłuł mnie w sam nos... czekaj kanalio!

goni za muchą z chustką i wybiega aż do drugiego pokoju

AGNIESZKA

do męża się zwracając

Co to? Wariat? Co to wszystko znaczy?

FILC

namyślając się

To wuj amerykański.

AGNIESZKA

Nigdy mi o nim nie wspominałeś.

DIONIZY

Tym milszą jest niespodzianka...

FILC

To ja ci nie mówiłem, że pisał do mnie przed miesiącem?

AGNIESZKA

Ani słowa.

FILC

Widocznie zapomniałem... do siebie Cóż dziwnego, człowiek cały dzień na czczo...

DIONIZY

Spodziewana niespodzianka.

AGNIESZKA

Zapewne, zapewne...

Wincenty powraca

DIONIZY

do Wincentego

Kogo pan tak goniłeś?

WINCENTY

Bąka.

DIONIZY

Hę?

WINCENTY

Ale omyliłem się, to była mucha, z gatunku zjadliwych; taką trzeba natychmiast dusić. Raz po bankructwie moim w Ameryce, nie mając nic do roboty, wyliczyłem, że z dwóch takich much, samca i samiczki w przeciągu tygodnia 1311 młodych się wywiodło.

DIONIZY

O, o!

WINCENTY

Zaręczam. Ach, panie dobrodzieju, szczęśliwy ten nasz kraj, gdzie much mało, a owadów ani gadów zjadliwych nie ma wcale; bo trzeba panu dobrodziejowi wiedzieć, że ja wracam od antypodów... Czerwonoskórzy i tubylcy już są oswojeni z tymi plagami — ja oswoić się nie mogłem!

DIONIZY

Wiem już, że pan dobrodziej jesteś amerykańskim wujem; tacy bywają często w rodzinie pożądani.

WINCENTY

Co do mnie łaskawy panie, to rzecz wątpliwa, bo ja nie przywiozłem ze sobą ani bryły złota rodzimego, ani diamentu ważącego dwa i pół funta, ale natomiast złote, prawdziwie wujowskie serce!

DIONIZY

Upewnić pana mogę, że to ma znacznie mniejszą wartość.

WINCENTY

Ja też, panie dobrodzieju, skarbów tych nie przeceniam.

AGNIESZKA

do Filca

Co ty narobiłeś?

FILC

do Agnieszki

Wszystko by się dało jeszcze naprawić, gdybym tego nieproszonego, amerykańskiego wuja mógł za drzwi wyrzucić.

AGNIESZKA

do Filca

Teraz nie można; w tej chwili trzeba go uszanować. O, niedołęgo!

DIONIZY

A więc państwu prócz mnie przybył drugi wuj z Ameryki... prawdziwie urodzajna gleba... na stronie na chwasty!

FILC

Tak, jakkolwiek żadnych na to familijnych dowodów nie mamy, ale tytuł wuja z zasady tak szanujemy...

DIONIZY

Przyznam się państwu, że jestem wprost przeciwnego zdania. Bez aluzji... wuj w rodzinie jest często prawdziwą plagą. Jako nieproszony doradca zakłóca spokój domowy, a umiera zwykle bez testamentu, z czego proces o spadek... dlatego też wyraźnie zastrzegam się, iż w tej chwili nie występuję jako wuj, lecz jako opiekun mego siostrzeńca.

FILC

do Agnieszki

Widzisz, że miałem rację, chcąc tego Amerykanina za drzwi wyrzucić.

WINCENTY

do siebie

Sytuacja się gmatwa; coś mi się kwaśno robi...

DIONIZY

O ile z listu mego siostrzeńca wyrozumiałem, macie państwo dwie córeczki; mają to być anielskiej dobroci i piękności dziewczątka?

FILC

Trzy, panie dobrodzieju, wprawdzie liczba nierówna, ale to dla zasady. do siebie Już mu drugą zasadę zaaplikowałem...

WINCENTY

Z zasady ćwierć tuzina?

AGNIESZKA

Nie do pana mówią.

WINCENTY

Aha!

rozciąga się w fotelu

DIONIZY

Zapewne dwie młodsze bliźniaczki, w innym bowiem razie musiałaby być najstarsza, średnia i najmłodsza.

AGNIESZKA

Rzeczywiście tak jest; Eufrozyna jest starszą, a między Hortensją a Rozaliną jakkolwiek mała różnica w wieku, zawsze jednak nie bliźniaczki.

DIONIZY

Więc panna Eufrozyna jest starsza — może nawet i znacznie od swych sióstr? do siebie Rozumiem.

FILC

Wielkiej różnicy nie ma, bośmy się zresztą nie tak dawno pobrali...

DIONIZY

Zapewne przed laty trzydziestu...

AGNIESZKA

Coś około...

FILC

Jak uciął 35.

AGNIESZKA

Nie mieliśmy jednak długo potomstwa.

WINCENTY

drzemiąc

Cóż to za błogosławiony kraj; w każdej chwili można uciąć drzemkę, ani much, ani jadowitych gadów.

usypia

DIONIZY

Uważam, że wuj amerykański nie cierpi na brak snu, każdemu serdecznie go zazdroszczę, ja bowiem sypiać nie mogę, jak zwykle stary kawaler.

AGNIESZKA

A tak świeżo pan dobrodziej wygląda, powiem, że może nawet lepiej jak mój mąż, gdy go pierwszy raz poznałam.

DIONIZY

Wolne żarty, pani dobrodziejko; te czasy minęły już niepowrotnie, postarzeliśmy się, przepraszam za otwartość... i pani musiałaś być kiedyś bardzo piękną...

FILC

Nadzwyczajnie nigdy; to nasze pobranie się, tak się jakoś skleiło...

AGNIESZKA

do Filca

Co to za mąż, świat się kończy!

DIONIZY

Mąż pani musiał być również niebrzydki, skoro zdecydowałaś się wyjść za niego.

AGNIESZKA

Przyrzekł mi, że będę konsyliarzową apelacyjną... ale dlaczego to pan dobrodziej nie ożeniłeś się?

DIONIZY

Moje starokawalerstwo zawdzięczam wyłącznie moim zasadom. Kilkakrotnie w życiu kochałem się. Bah! Nawet i z wzajemnością, lecz zawsze najnieszczęśliwiej w osobie, w której domu nie wyznawano zasad, które jako jedyną gwarancję szczęścia małżeńskiego uważam.

AGNIESZKA

Bardzo słusznie.

DIONIZY

Raz nawet zakochałem się szalenie i byłem nawzajem kochany, w chwili jednak gdy się oświadczyłem, cała rodzina panny taką mi radość okazała, iż uważałem za stosowne cofnąć się natychmiast, w zbytniej bowiem radości upatrywałem brak taktu. po chwili Nie wątpię, iż państwo mieliście dość aspirantów pragnących poślubić wasze córeczki?...

FILC

Wyznam szczerze, że mieliśmy nadto konkurentów rozmaitego gatunku, lecz wszyscy starali się o młodsze, podczas gdy żona postanowiła wydawać nasze córki po kolei; to była jedyna przeszkoda; do siebie Ta sama manipulacja, co z masłem.

AGNIESZKA

do Filca

Palnąłeś głupstwo! do Dionizego Tak, rzeczywiście — ale w wyjątkowym razie...

DIONIZY

Nie, pani, nigdy przenigdy! Zasada słuszna lub nie, raz w domu przyjęta, musi być uszanowaną! Podobny wypadek sam w życiu miałem; oświadczyłem się raz o najmłodszą i zostałem przyjęty. Przy hucznych zaręczynach wygadał się ojciec mojej narzeczonej, iż wydając pierwej młodszą, jedynie dla mnie czyni to ustępstwo. Postępek ten uznałem jako naruszenie zasad domowych: zerwałem!... Zasady domowe uszanować należy!

FILC

śmiejąc się

He, he! Kochany wujaszek miał serduszko gorące...

DIONIZY

Miałem i mam; lata serca nie oziębiają.

AGNIESZKA

Och, to prawda! Święte słowa...

DIONIZY

Widocznie zeszliśmy na zbyt poważną rozmowę, bo Amerykanin chrapie w najlepsze.

FILC

Może go zbudzić?

DIONIZY

Z zasady nie przerywam nikomu snu. Lecz co się to dzieje z moim sowizdrzałem Anzelmem, na którego państwo tak łaskawi jesteście?

AGNIESZKA

do Filca

Tylko nie dziękuj, bo gotów zerwać... do Dionizego Pan Anzelm jest bardzo miłym młodzieńcem...

DIONIZY

Szczególnie w towarzystwie córek pani, które pragnę poznać jak najprędzej.

AGNIESZKA

O! Z przyjemnością. otwiera drzwi, wołając Kochane turkaweczki, prosimy.

Wchodzą po kolei Eufrozyna, Hortensja i Rozalina