SCENA XI
Ciż — Eufrozyna, Hortensja i Rozalina
AGNIESZKA
Pan dobrodziej pozwoli, że przedstawię po kolei. Eufrozyna, pierwszy kwiat naszego związku, Hortensja najdroższa, najukochańsza Hortensja, istny karmeleczek, wskazując na trzecią a to, luba Rozalinka.
DIONIZY
z galanterią
Niezmiernie ucieszony jestem taką znajomością, istne kwiateczki, lilia, róża i pączek... do siebie Mój siostrzeniec wybrał znacznie starszą od siebie, widocznie poszanował zasady, to dobrze, to mu się chwali...
AGNIESZKA
Wszystkie je zarówno kochamy, bo też poczciwe to dziatki, przy tym utalentowane. Hortensja gra bardzo ładnie na fortepianie, Eufrozynka na gitarze i śpiewa...
DIONIZY
Ale nie fałszywie? Bo powiem państwu, że niczego się bardziej nie obawiam, jak fałszywej muzyki.
AGNIESZKA
Osądzisz pan dobrodziej sam najlepiej.
DIONIZY
I będę otwarty, znam się bowiem na muzyce. Bah! Nawet sam grywam na wiolonczeli.
FILC
To najpiękniejszy instrument.
DIONIZY
Jak w czyjej ręce; lecz może pozwolicie państwo, abyśmy usiedli... przystawia krzesła w półkole O tak, w półkolu będzie najlepiej; brakuje nam tylko w pośrodku kominka. Co to za chwila urocza!... Takie kółko rodzinne, dla mnie zupełnie nieznane. Panna Eufrozyna oczywiście usiądzie koło mnie, tak porządek rzeczy wskazuje.
EUFROZYNA
Najchętniej.
DIONIZY
Panno Eufrozyno, mój siostrzeniec nieraz wspominać musiał, jakiego ma wuja nudziarza, egoistę, pedanta... I ja, jak zwykle wszyscy starzy kawalerowie, wzbudzam u pań tylko politowanie, cóż, nieprawda?
EUFROZYNA
Pański siostrzeniec z Hortensją częściej o panu mówił, ze mną mniej...
DIONIZY
Otwarcie, szanowna panno Eufrozyno. Mój siostrzeniec podobał się pani? Walny to chłopak, trochę roztrzepany, ale to młodość; kto się ożeni, ten się odmieni.
EUFROZYNA
do siebie
Nie pojmuję... głośno Nie rozumiem, dlaczego pan mnie o to pyta.
DIONIZY
Pojmuję, bardzo pojmuję, skromność... cnotę tę bardzo wysoko cenię. O, gdybym to ja mógł być w położeniu mego siostrzeńca, marzyć o swej ukochanej...
EUFROZYNA
Myślę, że to od pana jedynie zależy...
DIONIZY
Stary jestem.
EUFROZYNA
Jedni są starzy od urodzenia, podczas gdy drudzy nigdy się nie starzeją; do tych, sądzę, że pan należysz.
DIONIZY
Tak słodkich wyrazów dawno już nie słyszałem.
EUFROZYNA
Widocznie unikałeś pan ludzi, którzy pokochać go byliby zmuszeni...
DIONIZY
Pani tyle dla mnie łaskawa, że sprzeczać się nie odważę.
AGNIESZKA
do męża
Słyszałeś, gotowe się skleić drugie małżeństwo; to byłoby lepsze ambo11 jak na loterii.
FILC
do Agnieszki
A ja przeczuwam ogromną konfuzję.
AGNIESZKA
do Filca
Tobie się wiecznie jakieś konfuzje przywidują.
DIONIZY
Na dobre się tu rozgadałem i nic dziwnego; godzinę tu spędzoną do najprzyjemniejszych w życiu moim policzę — muszę jednak na chwilkę państwa pożegnać, chociażby dla odszukania tego sowizdrzała... zwraca się do Agnieszki Pragnąłbym tylko z panią dobrodziejką kilka słów pomówić.
AGNIESZKA
Mężu, może się przejdziesz z córeczkami po ogrodzie, a ja pozostanę z szanownym opiekunem. A zabierzcie ze sobą wujaszka amerykańskiego do córek, bo trzeba wam wiedzieć, że mamy i drugiego nowego wujaszka.
HORTENSJA
Wujaszku! Wujaszku! Wincenty się przebudza Chodź z nami do ogrodu.
WINCENTY
A nie ma tam pasieki?
HORTENSJA
Jest, i owszem, jest.
WINCENTY
To ja w takim razie nie towarzyszę; ja się pszczół boję.
HORTENSJA
Nie obawiaj się, wujaszku, pasieka jest, ale remanentowa12, bez pszczół.
WINCENTY
Jeśli tak, to służę państwu. do siebie To mi dopiero kraj błogosławiony, pasieka jest i miód zapewne, a pszczół nie ma. podaje rękę dziewczętom i podskakuje Hip, hip!
DZIEWCZĘTA
Hip, hip! Wiwat wujaszek!
FILC
Zwariował!
wychodzą