SCENA II

Ciż sami i Grzegorz, stary huzar z ogromnymi wąsami.

MAJOR

Tylem razy, mój Grzesiu, już cię o to prosił, abyś kładł wszystko na swoim miejscu. Po co tu na mapach lulkę zostawiasz? Tam w szafce ma swój numer. Nienawidzę nieporządku. Oddaje lulkę i zdmuchuje mapę.. Otóż, otóż, nie mówiłem? Plama... I ta baszta... À propos17, a klucznica18?

GRZEGORZ

Kłusem wywieziona.

Odchodzi.

KAPELAN

Bogu dzięki.

ROTMISTRZ

Ostatnia więc białogłowa19 usunięta z naszego domu. Będzie raz przecie cicho i spokojnie.

MAJOR

Okropnie gadała.

PORUCZNIK

Bo stara, bo stara.

MAJOR

O ho, ho, panie Poruczniku, wiem, na co pan zakrawasz20, ale nic z tego. Wolę huk moździerzy niż kobiece świergotanie. Nic z tego. I pokażę, że i żołnierz potrafi domem rządzić bez kobiety.

PORUCZNIK

Piękny rząd!

KAPELAN

Dobry, dobry.

ROTMISTRZ

Wyśmienity.

MAJOR

Wyśmienity.

PORUCZNIK

Czy zawszeście go panowie wyśmienitym znajdowali? Czy zawsze przykre było kobiece świergotanie?

Długie milczenie.

MAJOR

Chodźmy na polowanie.

REMBO

Wbiegając.

Goście jadą!

MAJOR

Któryś z kolegów.

REMBO

Gdzie tam! Kilka pojazdów! Największa parada21.

Odchodzi, oficerowie jeden po drugim zbliżają się powoli do okna.

MAJOR

Dla Boga! Landara22.

PORUCZNIK

I kocz23.

ROTMISTRZ

I bryka24.

PORUCZNIK

Z ukontentowaniem25.

Ach! Damy!

MAJOR, ROTMISTRZ

Odskakując na środek pokoju.

Damy!

PORUCZNIK

Rachując.

Jedna, dwie, trzy...

MAJOR, ROTMISTRZ

Z żałością spoglądają na siebie.

Trzy!

PORUCZNIK

Cztery, pięć...

MAJOR

Jak wprzódy26.

Pięć!

ROTMISTRZ

Podobnież.

Pięć!

PORUCZNIK

Jeszcze jedna...

MAJOR, ROTMISTRZ

Razem.

Sześć!

PORUCZNIK

Jeszcze jedna.

MAJOR, ROTMISTRZ

Razem.

Siedem! Siedem!

KAPELAN

Wstając.

Siedem!

Zatykając uszy, znowu siada i tak, oparty o stół, do końca sceny zostaje.

PORUCZNIK

Co widzę!

Wybiega.

ROTMISTRZ

Zbliżając się nieśmiało do okna.

Cóż to za baby! Co za gmachy! Co za graty!

MAJOR

Zbliżając się do okna.

Ach, to siostry moje.

ROTMISTRZ

Przepraszam cię...

MAJOR

Nie masz za co, znam ja je dobrze. Chodzi po pokoju coraz prędzej. Siostry, damy, przyjąć je wypada... Grzesiu, mundur! Mój mundur, Grzesiu! Czy diabli nadali... Grzesiu, mundur! Grzegorz z mundurem chodzi za nim. Rad im być muszę... Mój mundur, Grzesiu! Mój mundur! Cieszyć się trzeba czy diabli nadali!

GRZEGORZ

Niech pan mundur włoży.

Po lewej stronie sceny Major wdziewa mundur przez zapomnienie na swój ubiór. Postrzegłszy się, chce zdjąć, i ściąga razem rękaw spencera. Nie może ręki wyrwać, gdy wchodzi Pani Dyndalska z dwoma pieskami na ręku, za nią Józia, kosz w ręku ze szczeniętami i kilka pudełek. Przy Majorze dalej w głębi stoi Rotmistrz, za nim Kapelan. Grzegorz z mundurem wychodzi.