SCENA V
Rotmistrz, Porucznik.
PORUCZNIK
Mówiłeś z Majorem?
ROTMISTRZ
Mówiłem... Ale...
Wzrusza ramionami.
PORUCZNIK
Uparty.
ROTMISTRZ
Uparty, jeśli to uporem nazwać można.
PORUCZNIK
Kto by się był spodziewał.
ROTMISTRZ
Rozsądny człowiek, mój kochany, wszystkiego się spodziewa.
Coraz bardziej roztargniony, patrzy często przez okno, odpowiadając od niechcenia.
PORUCZNIK
Żadnej więc nadziei, aby od zamysłu odstąpił.
ROTMISTRZ
Żadnej, zapewne żadnej.
PORUCZNIK
Wiem, wiem dobrze i jeszcze się pytam. Wprawdzie nie mogę mu radzić, ale i odradzać nie mogę.
ROTMISTRZ
Najlepiej.
PORUCZNIK
Będzie z nią szczęśliwy.
ROTMISTRZ
Będzie, będzie.
PORUCZNIK
Ja odjeżdżam... Ale wprzód wymagam od twojej przyjaźni jednej usługi. Słuchaj mnie. Przeszłej wojny... Rotmistrz, spojrzawszy w okno, nagle wybiega. Cóż to znaczy?... Nie rozumiem... Nie odkryję mu więc smutnej tajemnicy... I lepiej... Bo czymże by mógł mój nagły odjazd uniewinnić przed Majorem. Przyjaźń potępiać mnie będzie, kiedy ja dla niej wszystko poświęcam, wszystkiego się wyrzekam.