Córka Nakdimona ben Guriona

Nakdimon ben Gurion był jednym z najbogatszych ludzi w Jerozolimie. Kiedy udawał się do bet ha-midraszu, a czynił to codziennie, jego słudzy rozciągali na drodze jedwabne dywany, po których stąpał.

W ślad za nim podążali biedacy, którzy zwijali dywany i zabierali je dla siebie.

Po jego śmierci sędziowie przeznaczyli jego córce na same tylko perfumy czterysta złotych denarów dziennie.

Mimo to córka zmarłego bogacza nie była zadowolona. W porywie złości powiedziała do sędziów:

— Obyście waszym córkom tyle co mnie wyznaczyli!

— Amen, aby — odpowiedzieli chórem sędziowie.

Pewnego dnia, już po zburzeniu bet ha-midraszu, rabi Jochanen wyprawił się na ośle poza miasto. Towarzyszyli mu uczniowie, którzy szli po obu stronach osła.

W pewnej chwili rabi Jochanen ben Zekaj zauważył w polu dziewczynę, która z odchodów bydlęcych wydłubywała niestrawione jęczmienne ziarna.

Zawstydzona dziewczyna na widok rabiego szybko do niego podbiegła, żeby się usprawiedliwić:

— Rabi, nie mam co jeść.

— Coś ty za jedna? — zapytał rabi.

Dziewczyna milczała jak zaklęta. Rabi Jochanen ponowił pytanie:

— Powiedz mi wreszcie, kim jesteś?

— Jestem córką Nakdimona ben Guriona.

— Co się stało z majątkiem twego ojca?

— Pieniędzy nie można zakonserwować.

— A co z majątkiem twego teścia?

— To samo, co z majątkiem ojca. Rabi Jochananie, czy pamiętasz że twój podpis figuruje na mojej ślubnej intercyzie?

Rabi Jochanen odpowiedział tak, żeby jego uczniowie też to usłyszeli:

— Tak, pamiętam. Oprócz tego, co ci zapisał teść, ojciec twój zapisał ci milion złotych denarów.

I mówiąc to, rabi Jochanen ben Zekaj ze wzruszenia się rozpłakał:

— Oj, Żydzi — powiedział. — Dobrze wam się wiedzie, kiedy wypełniacie nakazy Boga. Wtedy żaden naród nie ma nad wami władzy. Kiedy zaś postępujecie wbrew Jego woli, Bóg oddaje was w ręce niżej od was stojącego narodu. Co więcej, Bóg może was podporządkować zwierzętom tego narodu.