Izrael — jedna wiązka

Tora nakazuje Żydom w Święto Szałasów wziąć etrog — wspaniały owoc cytrusowy, gałąź palmy — lulaw, gałąź mirty — hadas i gałąź wierzby — arawa, połączyć je w jednej wiązce i cieszyć się przed Bogiem.

Żydzi są różni. Tak różni, jak wymienione przed chwilą gatunki roślin. Etrog posiada zarówno ostry smak, jak i delikatny, przyjemny zapach. Są tacy Żydzi, którzy posiadają obie te cechy. Posiadają mądrość Tory i zamiłowanie do dobrych uczynków.

Owoc palmy (daktyl) jest słodki, ale nie ma zapachu. Są tacy Żydzi, którzy posiadają mądrość Tory, ale obce im są dobre uczynki.

Gałąź mitry dla odmiany ma delikatny zapach, ale nie posiada żadnego smaku. Są tacy Żydzi, którzy czynią dobrze, ale nie znają Tory.

Arawa, czyli gałąź wierzby, nie posiada niczego własnego. Ani smaku, ani zapachu. Są również Żydzi, którzy nie znają Tory i nie odznaczają się dobrymi uczynkami.

Co więc Bóg ma zrobić z taki Żydami? Czy ma ich zniszczyć?

Nie, powiada Bóg. Niech wszystkie te cztery gatunki razem się trzymają. Niechaj tworzą jedną mocną wiązkę.

Ci lepsi bronić będą gorszych.

I zawsze kiedy Żydzi łączą się w jeden związek, wielkie Imię Jedynego ich Boga wznosi się nad światem.

Siła Żydów tkwi w ich jedności. Wiele witek złączonych razem tworzy silną wiązkę, której nikt nie jest w stanie złamać. Wystarczy jednak, żeby wyjęto z niej po kolei kilka witek, a najmniejsze dziecko potrafi je przełamać. Dopóki Żydzi nie staną się jednym nierozdzielnym związkiem, dopóty nie będą zbawieni.

„Żydzi są jak rozproszone owieczki”. Kiedy jedna owieczka jest pędzona, odczuwają to boleśnie wszystkie pozostałe. Jeśli jeden Żyd zgrzeszy, skutki ponoszą wszyscy Żydzi. „Jeden zgrzeszy, a skutek spadnie na wszystkich”.

— Wygląda to tak — powiada rabi Szymon ben Jochaj — jakby na okręcie znalazł się osobnik, który wziął do ręki świder i zabrał się do wiercenia dziury.

— Co robisz? — pytają towarzysze podróży.

— Co was to obchodzi? — odpowiada pytany i świdruje dalej.

W ten sposób cały okręt pójdzie na dno.

Wrogowie i przyjaciele Izraela

„Miłe są — powiada król Salomon w swoich Przypowieściach — rany zadane przez przyjaciela i wstrętne są pocałunki wroga”.

Na to powiada rabi Jonatan:

— Przekleństwo, na przykład, które prorok żydowski Achiasz z Szilo rzucił w swoich karcących słowach na Żydów, jest lepsze od błogosławieństwa złoczyńcy Bileama.

Achiasz z Szilo użył wtedy następujących słów: „Bóg ukarze Żydów tak, że będą jak trzęsące się trzciny w wodzie”. Bileam w swoich błogosławieństwach porównuje Żydów do cedrowych drzew. Trzcina rośnie nad wodą. Łodygi trzciny odnawiają się co roku, a jej korzenie są liczne. Mogą dąć najsilniejsze wiatry, a trzcina się nie złamie. Zegnie się tylko, ale z miejsca ruszyć się nie da. Kiedy wiatry się uspokoją, trzcina wraca do normalnego stanu. Drzewo zaś cedrowe rośnie zwykle nie nad wodą. Jego pień nie odnawia się. Jego korzenie nie są ani liczne, ani mocne. Zwykły wiatr nie ruszy go z miejsca, ale silniejszy wiatr wiejący z południa go przewróci.

I jeszcze jedno: z małej trzciny można zrobić pióro, które posłuży do napisania tej księgi Tory.

Żydzi musieli wysłuchać ostrego kazania Mojżesza, który w gorzkich słowach krytykował ich poczynania. Z ust Bileama natomiast usłyszeli same pochwały i błogosławieństwa. Właściwie miało być odwrotnie. To Mojżesz miał ich chwalić i błogosławić, Bileam zaś miał ich ganić i przeklinać. Gdyby jednak Bileam ostro karcił Żydów, ci nie przejęliby się tym. Powiedzieliby: wiadomo, co może powstać w głowie wroga! Gdyby zaś Mojżesz pochwalił Żydów, to ta pochwała nie znalazłaby uznania w oczach gojów. Powiedzieliby: co z tego? Ręka rękę myje. Swój swego chwali. Dlatego też Bóg doszedł do wniosku, że błogosławić Żydów powinien ich wróg Bileam, a karać powinien ich najlepszy przyjaciel — Mojżesz.

Wrogowie Żydów są jak fale. Pierwsze fale przewalają się z ogromnym impetem, pieklą z wściekłości i z łoskotem uderzają o brzeg lądu. Zdają się grozić: oto za chwilę zalejemy cały świat! Ale jak tylko zderzą się z lądem, tracą siłę i bezwładnie opadają. Wydawałoby się, że następne fale powinny wyciągać dla siebie wniosek z porażki pierwszych, ale nic z tego. Czynią to samo i z takim samym skutkiem.

Podobnie dzieje się z wrogami Żydów. Zjawia się faraon i z całą swoją potęgą napada na Żydów. I jaki koniec go spotkał? Doznał straszliwej klęski. Jego uzbrojone po zęby oddziały goniące Żydów pochłonięte zostały przez Morze Czerwone. Wydawałoby się, że Amalek, wróg Izraela, powinien wyciągnąć naukę z klęski faraona, ale nic z tego. Amelak na pada na Żydów i ponosi porażkę. Sychom i Og nie wyciągają wniosku z porażki Amaleka i również występują zbrojnie przeciwko Żydom, dzieląc los swoich poprzedników.