O mało nie sprowadzili Mesjasza

Prorok Eliasz często odwiedzał jesziwę rabiego Jehudy. Pewnego razu, a było to na początku miesiąca, przyszedł później niż zwykle.

Zdziwił się rabi Jehuda i zapytał go:

— Co się stało, że dzisiaj się spóźniłeś?

— Nie zdążyłem uporać się z czasem. Najpierw udałem się do groty Machpela, żeby obudzić Abrahama i umyć mu ręce. Potem musiałem zaczekać, aż skończy się modlić, żeby go znowu ułożyć na posłaniu. Te same czynności musiałem wykonać z Izaakiem i Jakubem. Jednym słowem, wszystko się przeciągnęło.

— Mogłeś przecież podnieść wszystkich trzech praojców za jednym razem.

— Tak, ale pomyślałem, że kiedy wszyscy trzej zaczną się razem modlić, mogliby w ten sposób sprowadzić przed czasem Mesjasza.

— Powiedz mi, Eliaszu, czy są dzisiaj na świecie ludzie równi naszym praojcom?

— Są — odpowiedział Eliasz — na przykład rabi Chija.

Zarządził rabi post. Postawiono rabiego Chiję przed pulpitem w bożnicy, żeby prowadził modły. I kiedy tłum wypowiedział za nim słowa z osiemnastu błogosławieństw „Bóg każe wiatrowi wiać”, natychmiast powiał wiatr.

Przy następnych słowach „spuszcza deszcz”, zaczęło padać. Kiedy doszedł do słów „ożywia zmarłych”, cały świat zatrząsł się w posadach.

— Kto ujawnił tajemnicę świata? — zapytano w niebie.

— Eliasz — padła odpowiedź.

I w jednej chwili Eliasz został wciągnięty do nieba, gdzie wychłostano go ognistymi rózgami.

Po odbyciu kary chłosty znowu zstąpił na ziemię. Tym razem przebrany za niedźwiedzia. Rycząc potężnie, wpadł w tłum. Ludzie ze strachu szybko się rozbiegli na wszystkie strony.

Legiony i muchy

Pewnego dnia przybył Antoninus do Cezarei i nie zwlekając, kazał zawezwać rabiego Jehudę. Ten zabrał z sobą swego syna rabiego Szymona oraz wielkiego rabiego Chiję. Kiedy znaleźli się w pobliżu pałacu cesarskiego, rabi Szymon zauważył, że przed jego bramą stoi cały legion żołnierzy. Każdy z żołnierzy legionu wyróżniał się wysokim wzrostem, urodą i krzepą. Głową sięgał głowicy kolumny, na której opierała się fasada pałacu. Na ten widok rabi Szymon powiedział do rabiego Chiji:

— Zobacz, jak utuczone są cielaki Ezawa.

Wziął go rabi Chija za rękę i zaprowadził na rynek. Tu pokazał mu kosz pełen winogron i fig. Wszystkie były oblepione muchami.

— Widzisz te muchy? — powiedział rabi Chija. — One i cały ten legion żołnierzy mają tę samą wartość.

Rabi Szymon opowiedział potem ojcu o tym, jak rabi Chija określił muchy i legion.

Wysłuchawszy syna, rabi Jehuda oświadczył:

— Rabi Chija babiloński113 przypisuje zbyt dużą wartość legionowi, przyrównując go do much. Legiony wobec much to prawie zero. Co zaś tyczy się much, to sprawa zupełnie inaczej wygląda. Pan Bóg często przez nie wypełnia swoje zadania.