100.

Wierzący są świadomi tego, że chrześcijaństwu zawdzięczają nieskończenie wiele i wnioskują zatem, że jego twórca jest osobistością pierwszorzędną... Wniosek ten jest fałszywy, ale jest on typowym wnioskiem tych, którzy czczą. Obiektywnie patrząc, byłoby możliwym, po pierwsze, iżby się mylili co do wartości tego, co chrześcijaństwu zawdzięczają: przekonania nie dowodzą niczego na korzyść tego, o czym się jest przekonanym, w religiach uzasadniają one raczej jeszcze podejrzenie przeciw... Po drugie, byłoby możliwym, że tego, co się chrześcijaństwu zawdzięcza, nie powinno by się przypisywać jego sprawcy, lecz właśnie gotowemu utworowi, całości, kościołowi itd. Pojęcie „sprawca” jest tak wieloznacznym, że może oznaczać nawet samą tylko przyczynę okolicznościową jakiegoś ruchu: powiększono postać założyciela w tej mierze, jak kościół rósł; ale właśnie ta optyka oddawania czci pozwala na wniosek, że kiedyś założyciel ten był czymś bardzo niepewnym i nieustalonym — na początku... Proszę pomyśleć, z jaką swobodą Paweł traktuje problemat osoby Jezusa, prawie eskamotuje53 — ktoś, kto umarł, kogo po jego śmierci znowu widziano, ktoś, kogo Żydzi na śmierć skazali... Sam tylko „motyw”: muzykę on dorabia do tego.