162.

Dotychczas atakowano chrześcijanizm zawsze w sposób fałszywy, nie zaś tylko nieśmiały. Dopóki moralność chrześcijańska nie będzie odczuwana jako gardłowa zbrodnia względem życia, obrońcy chrześcijanizmu mogą być pewni wygranej. Pytanie co do samej tylko „prawdy” chrześcijanizmu, dotyczące bądź istnienia Boga, bądź historyczności legendy o jego powstaniu, nie mówiąc już wcale o chrześcijańskiej astronomii i przyrodoznawstwie — jest sprawą całkiem podrzędną, dopóki pytanie co do wartości moralności chrześcijańskiej nie jest poruszone. Czy warta jest coś moralność chrześcijańska, czy też jest ona hańbą i sromotą mimo wszelkiej świętości sztuk uwodzicielskich? Dla problematu prawdy istnieją wszelkiego rodzaju kryjówki i jednostki najbardziej wierzące mogą się w końcu posługiwać logiką jednostek najbardziej niewierzących, by zjednać sobie prawo do potwierdzania pewnych rzeczy — jako niezbitych, jako będących poza środkami wszelkiego zbijania (ten fortel zwie się np. krytycyzmem Kanta).