531.
„Równość wobec miłości”. — Miłość pragnie swemu wybrańcowi oszczędzić wszelkiego uczucia obcości, pełno w niej zatem udania i upodobnienia, oszukuje ona nieustannie i udaje równość, której w rzeczywistości nie ma. Dzieje się to do tego stopnia instynktownie, iż kochające kobiety przeczą temu udaniu tudzież nieustannemu najtkliwszemu oszustwu i utrzymują śmiało, że miłość dokonuje zrównania (to znaczy czyni cud!). — Rzecz ta przedstawia się prosto, gdy jedna osoba pozwala się kochać i nie uważa za stosowne udawać, pozostawiając to drugiej, mianowicie osobie kochającej: lecz nie masz zjawiska zawilszego i nieprzenikliwszego, niż kiedy oboje gorą wzajem pełnią namiętności, więc każde z nich wyrzeka się siebie, pragnąc się zrównać i wyrównać z drugim: aż w końcu żadne już nie wie, co naśladować, co udawać, pod co się podszywać. Cudne szaleństwo tego widowiska za piękne jest dla świata i za subtelne dla ludzkich oczu.