532.

My początkujący! — I czegóż to nie widzi, jakichże różności domyśla się aktor podczas występu drugiego aktora! Wie, kiedy mięsień zawodzi przy jakimś geście, odróżnia owe drobne nieszczerości, co poszczególnie i na zimno przed zwierciadłem wyuczone zostały i w całość wróść nie chcą, wyczuwa, kiedy grający daje się zaskoczyć na scenie swemu własnemu pomysłowi i zaskoczony go psuje. — Jakżeż inaczej patrzy znów malarz na stąpającego przed nim człowieka! Dopatruje się zaraz wielu jeszcze szczegółów, by dany moment uzupełnić i całość wrażenia wydobyć; próbuje w duchu różnych oświetleń tego samego przedmiotu, dzieli całość wrażenia przez dołączone przez siebie przeciwieństwo. — Gdybyż to można okiem tego aktora i tego malarza spojrzeć na dziedzinę dusz ludzkich!