SCENA TRZECIA

Pokój.

Lena, Guwernantka.

GUWERNANTKA

Nie myśl waćpanna o tym człowieku.

LENA

Oblicze starca nad jasnymi lokami! Wiosna na policzkach, a zima w sercu. To smutne. Zmęczone ciało wszędzie przylegnie, by spocząć, ale gdy znużony jest duch, gdzież odpocznie? Nachodzi mnie straszna myśl: przypuszczam, iż spotyka się ludzi, którzy są nieszczęśliwi, nieuleczalnie nieszczęśliwi, tylko dlatego, że istnieją.

Powstaje.

GUWERNANTKA

Dokąd, moje dziecko?

LENA

Zejdę do ogrodu.

GUWERNANTKA

Ale...

LENA

Ale co, moja miła? Wiesz przecie, właściwie powinni mnie byli umieścić w doniczce. Trzeba mi rosy i podmuchu nocy, jak kwiatom. — Czy słyszysz harmonię wieczoru? Jak cykady do snu kołyszą dzień i wtórują im fiołki senną wonią! Nie mogę zostać w pokoju. Ściany walą się na mnie!