SCENA CZWARTA
Henryk von Aue wchodzi powoli i zamyślony; postać to wspaniała, rycerska; włosy spadające w swobodnych kędziorach, broda rudawa, ścieka wskos; wielkie, błękitne, niespokojne oczy w bladym nieco obliczu.
Brygita
Bóg z waszą miłością.
Henryk
Podnosi ku niej oczy, zdaje się, jakby ją dopiero teraz zauważył, mówi prędko i od niechcenia.
Bóg z wami, matko.
Brygita
Stół waszej miłości...
Małoć21 jest na nim — tyle, co dać może
nasz kąt zapadły.
Henryk
Zda się, wczoraj wieczór
słyszałem dzwonki mułów na folwarku.
Brygita
Nie, wasza miłość...
Henryk
Nie? Tak o północy?
Brygita
Potrząsając głową.
Henryk
Szkoda, otukno22 mi do moich książek.
Brygita
Czy wasza miłość ma jakie życzenie?
Henryk
O tak... niejedno!
Brygita
Takie, które zdołam
spełnić?
Henryk
Brygito, które spełnić zdołasz?
Nie!... Może później — zobaczym — tak! — Może...
dobrze... dziękuję...
Brygita
Obyć smakowało23!...