SCENA DRUGA

Wchodzi Ottegeba, blada, cicha. Kładzie na stos gałązki jedliny, które przyniosła ze sobą. Kilka z nich odrywa, podchodzi do krucyfiksu, całuje go i wieńczy. Wchodzi ponownie Brygita, spostrzegłszy Ottegebę, bada ją wzrokiem, nadsłuchuje szmeru za sceną i mówi.

Brygita

Cóż te nasze dziewki

tak hałasują na klepisku? —

Ottegeba

Zamyślona, po cichu, z wewnętrznym wyrażeniem.

Biedak,

trądem dotknięty, żebrze na podwórzu.

Brygita

Kto znowu żebrze? Mów wyraźniej... Słyszysz?

Ottegeba

Tak, moja matko, jeden z ludzi bożych.

Brygita

Jego to słychać kołatkę? — Niech idzie,

by go nie spotkał pan Henryk...

Ottegeba

Dlaczego?

Brygita

Co? Cóż ty myślisz?...

Ottegeba

Nic... Dlaczego, matko,

ma się nie spotkać z nim nasz pan?

Brygita

Dla tego

i dla owego... Milcz, nie pytaj więcej.

Ottegeba

Pan Henryk, matko, pisze w swej komorze.

cisza

Ojciec Benedykt mówi: gdyby ludzie

nie buntowali się przeciwko Bogu,

nie odpychali jego łaski świętej

i jego świętej miłości, i gdyby

nieposłuszeństwem i mową bluźnierczą

nie wyszydzali jego miłosierdzia

i bezgranicznej dobroci, przenigdy

nie nawiedziłaby ziemi ta klęska.

Brygita

Krząta się koło talerzy i garnków, przy tym badawcze rzuca spojrzenie na Ottegebę.

Złe dzisiaj czasy. Wiara oraz wierność

znikły ze świata. I w tym ma on słuszność.

Ottegeba

Powiada, matko, iże jad szatana

całe dziś toczy chrześcijaństwo. Pan Bóg

chciał to pokazać w obrazie i stąd też

ciało każdego dotkniętego trądem

jest tego — mówi — zwierciadłem.

Brygita

Być może...

Ottegeba

Nieraz też płacze nasz ojciec Benedykt,

smaga swe plecy i mówi, że znać już

Bóg się w swym gniewie na zawsze odwrócił

od tego świata...

Brygita

Żegna się.

Niechże pochwalony

będzie nam Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel.

Ottegeba

Z większym niepokojem.

Ojciec Benedykt mówi, że już bliskim

Sąd Ostateczny i że koniec świata

czyha już na nas. Nie lękasz się, matko?

Brygita

Lęku i trwogi doznajemy wszyscy

na tym podole98...

Ottegeba

Żar i dym, i duszne —

mówi — wapory99, wojny i zarazy

zieją ze studzien przepaści... Anioły

moru100 po wszystkich kroczą miastach... Grzesznik

nie ujdzie żaden miecza ich mściwości.

Brygita

Przyjdzie zapłata, przyjdzie w samą porę —

po co już teraz trwożyć się i lękać?...

Ottegeba

Czarna zaraza101 — mówi — nie oszczędza

nawet i książąt.

Brygita

Nie.

Ottegeba

Żaden zamkowy

mur, żadna baszta nie chroni od trądu.

Brygita

Nie.

Ottegeba

Był raz jeden hrabia — słyszysz, matko,

tenże z cesarza córką tańczył w sali —

onać102 już była jego potajemną

oblubienicą! Wtem lekarz cesarski

cicho na niego zawoła i kazał

iść mu za sobą. Weszli do komnaty

i rzekł mu lekarz — rzekł: «pokaż mi rękę!»

A gdy mu rękę dał ten pan i książę,

naówczas lekarz pokazał mu bliznę

na jego białej ręce i powiedział —

to mu powiedział: «panie, twa najcięższa

przyszła godzina — bądźże teraz mężny —

jesteś nieczysty!»

Brygita

Cóż to są za bajki.

Śnisz?

Ottegeba

Nie! I fletni nie słyszał już więcej

ani fujarek...

Brygita

Nie pleć, nie pleć, dziecko!

Niechcący rzuca ze stołu, przy którym jest zajęta, długi nóż kuchenny. Ottegeba drży z przerażenia i stłumiony wydaje okrzyk.

Brygita

Co ci się stało? Cóż to?

Ottegeba

Nic! Nic, matko.

Brygita

Daj... podnieś nóż ten...

Ottegeba

Nachyla się, cała się trzęsąc i dzwoniąc zębami, podnosi nóż z ziemi i kładzie go na stole.

Brygita

Czyś może niezdrowa?

Ottegeba

Potrząsa głową, jakby nieobecna.

Matko, ty wierzysz... by Izaak wiedział,

kiedy go ojciec chciał dać na ofiarę,

co z nim Abraham zamierzał uczynić?

Brygita

Nie, on nie wiedział... Ale na cóż ci to?

Przecz103 się w tak strasznych zatapiasz powieściach?

Dziękować Bogu, że dzisiaj już od nas

krwawych nie żąda ofiar jak naówczas.

Ottegeba

Chryste!... Czyż Pan Bóg sam na śmierć krzyżową

nie wydał syna swego, by odkupił

nasze przewiny — czyż nie patrzał na to,

jak nasz Zbawiciel kroczył na Golgotę?

Komu Bóg daje siły, by za bliskich

choćby najcięższe ponosił cierpienia,

ten — jak powiada nasz ojciec Benedykt —

spośród tysiąca wybran104 jest i szczęśliw105.

A zaś potęga ludzkiej krwie106, niewinnej

i dobrowolnie wylanej, jest — mówi —

czystą krynicą ludzkiego zbawienia

i ma już tutaj taką moc cudowną,

że, widzisz, nawet skóra trędowatych,

krwią tą skropiona, staje się w tej chwili

niepokalaną i czystą...

Brygita

Być może...

Ottegeba

A czy wiesz, matko, co opowiadają

nasi parobcy?

Brygita

Nie.

Ottegeba

Gdyby na świecie

wszystko się działo po sprawiedliwości,

wówczas on dawno już powinien żebrać

z kołatką i o kiju...

Brygita

O kim

mówisz?...

Ottegeba

Na polu mieszkać, opuszczony

i odepchnięty przez wszystkich...

Brygita

Idź, dziecko,

idź przygotować podwieczerz107... Pan chory,

ale na duszy... A gdyby na sobie

miał ten okropny śnieg trądu, to któż go

mógłby ocalić?... Ani ksiądz, ni lekarz,

ani ofiarna krew...

Ottegeba

Płacząc z wzruszenia.

A jednak, matko,

w krainie włoskiej, daleko, w Salernie108,

żyje mnich taki, który krwią uzdrawia.

Brygita

Któż to powiada?

Ottegeba

Ottaker. Poprzysiągł,

a brat Benedykt to potwierdził.

Brygita

Dobrze,

wszystko być może... Ale dość już tego.

Nie chcę już o tym słyszeć — ani słowa.

A ty spokojnie idź do swej roboty...

Nikt tu nie chory — nie trzeba ofiary.

Cokolwiek mógł ci, łatwowierne dziecko,

ten rozpuszczony nagadać parobek,

pan stąd niebawem wyjedzie uzdrowion109.

Ottegeba

Rozpaczliwym wybucha płaczem.

Ach! Matko, matko! Gdy on nas opuści!

Brygita

Kto? Hrabia Henryk?... Daj Boże... I czego

płaczesz? Czy sądzisz, że nasza chatyna,

nasz kaczy stawek i ogród warzywny

to w sam raz miejsce dla takiego pana?

Ottegeba

Łkając.

Ja, matko, pójdę... pójdę do klasztoru...

Myślisz, że mogę zostać żoną chłopa...

Brygita

Na wszystko, córko, będzie czas i rada.

Wszystko się stanie według woli Boga,

który z latami pychę tę przytłumi...

Lecz ja ci mówię: gdy się kiedyś zjawi

dzielny młodzieniec ze krwią chłopską w żyłach

i o twą rękę poprosi rodzica,

winnaś pokornie podziękować Bogu...