Parę słów wstępu

Parę lat temu opracowałam artykuł na temat — prawdy o stosunkach pracy.

Artykuł ten roił się od liczb, zawierał urzędowo stwierdzony materiał w zakresie stanu ochrony pracy.

Dziś reportaż ten odzwierciadla również stosunki w fabrykach polskich. Obrałam tę formę literacką, żeby zawarte tu dzieje dosięgły łatwiej umysłów i serc obywateli Rzeczypospolitej, żeby silniej do nich przemówiły, niż to może zrobić suchy protokół lub opracowanie naukowe warunków pracy w Polsce.

Stosunki takie, jak tu przedstawione, napotyka się w różnych ośrodkach przemysłu polskiego. Czasem — w całej rozpiętości odmalowanego tu wachlarza dotykają jednej i tej samej fabryki (jakże wtedy upośledzonej!). Częściej występują w pewnych tego wachlarza fragmentach.

Reportaż ten jest więc równocześnie znów prawdą o stosunkach pracy w Polsce.

Czy książka ta ma na celu siać przygnębienie? Przenigdy! Każdy przecież rozdział jej świadczy wymownie o tym, że poprzez mrok i poniewierkę ludu — idzie już ku nam jasny wiew, świta lepszy dzień...

Jest to niedaleki już dzień zupełnego połączenia, dokonanej jedności robotniczo-chłopskiej.