[EPEISODION DRUGI]

HELENA

Wszytkom ja to widziała jako we zwierciedle,

Że z korzyści swej nie miał długo się weselić

Bezecny Aleksander, ale mu w czas61 mieli

I dobrą myśl przekazić62 przeważni Grekowie.

Więc on, jako drapieżny wilk rozbiwszy stado,

Co nadalej63 uciekał, a oni zaś, jako

Pasterze ze psy64 za nim. I ledwe65 do tego

Nie przyjdzie, że wilk owcę na ostatek musi

Porzucić, a sam gdzie w las sromotnie uciecze.

Niestety, jakież moje będą przenosiny?

Podobno66 w tył okrętu łańcuchem za szyję

Uwiązana, pośrzodkiem67 greckich naw68 popłynę.

Z jakąż ja twarzą bracią swą69 miłą przywitam?

Jakoż ja, niewstydliwa, przed oczy twe naprzód,

Mężu mój miły, przyjdę i sprawę o sobie

Dawać będę? A będęż w twarz ci wejźrzeć śmiała?

Bodajżeś ty był nigdy Sparty nie nawiedził,

Nieszczęsny Pryjamida70! Bo czego mnie więcej

Nie dostawało71? Zacnych książąt córką będąc

Szłam w książęcy dom zacny; dał był Bóg urodę,

Dał potomstwo, dał dobrą nade wszytko sławę.

Tom wszytko prze człowieka złego utraciła.

Ojczyzna gdzieś daleko, przyjaciół nie widzę,

Dziatki72 nie wiem, żywe li73; jam sama coś mało

Od niewolnice rozna74, przymówkom75 dotkliwym

I złej sławie podległa, a co jeszcze ze mną

Szczęście76 myśli poczynać, ty sam wiesz, mój Panie.

Pani Stara, Helena

PANI

Nie frasuj77 mi się, moje dziecię miłe,

Takci78 na świecie być musi: raz radość,

Drugi raz smutek; z tego dwojga żywot

Nasz upleciony. I rozkoszyć79 nasze

Niepewne, ale i troski ustąpić

Muszą, gdy Bóg chce, a czasy przyniosą.

HELENA

O matko moja, nierównoż to tego

Wieńca pleciono; więcejże80 daleko

Człowiek frasunków81 czuje niż radości.

PANI

Barziej do serca to, co boli, człowiek

Przypuszcza, niżli co g’myśli82 się dzieje.

I stądże się zda, że tego jest więcej,

Co trapi, niżli co człowieka cieszy.

HELENA

Prze Bóg, więcejci złego na tym świecie

Niżli dobrego. Patrzaj naprzód, jako

Jedenże tylko sposób człowiekowi

Jest urodzić się, a zginąć tak wiele

Dróg jest, że tego niepodobno zgadnąć.

Także i zdrowie nie ma, jeno jedno83.

Człowiek śmiertelny, a przeciwko temu

Niezliczna liczba chorób rozmaitych.

Ale i ona, która wszystkim włada,

Która ma wszytko w ręku, wszytkim rządzi,

Fortuna za mną świadczy, że daleko

Mniej dóbr na świecie niżli tego, co złym

Ludzie mianują, bo ubogaciwszy

Pewną część ludzi, patrzaj, co ich84 ciężkim

Ubóstwem trapi. A iż tego żadnej

Zadości g’woli85 ani skępstwu swemu

Nie czyni, ale niedostatkiem tylko

Ściśniona, znak jest, że i dziś, gdy komu

Chce co uczynić dobrze, pospolicie

Jednemu pierwej weźmie, toż dopiero

Drugiemu daje; skąd się da rozumieć,

Co już powtarzam nie raz, że na świecie

Mniej dóbr daleko niżli złych przypadków.

PANI

Mniej abo więcej, równa li też liczba

Obojga — korzyść niewielka to wiedzieć.

O to by Boga prosić, żeby człowiek

Co namniej szczęścia przeciwnego doznał,

Bo żeby zgoła nic, to nie człowiecza86.

Ale że z rady tak długo nikogo

Nie słychać! Wiem, że da bez omieszkania

Znać Aleksander, skoro się tam rzeczy

Przetoczą, a nam białymgłowom jakoś

Przystojniej w domu zawżdy niż przed sienią87.