Dalszy ciąg historii Żyda Wiecznego Tułacza

Następnej nocy szanowny Cheremon przyjął nas ze zwykłą mu dobrocią i tak zaczął mówić:

— Obfitość przedmiotów, jakie wczoraj wam wykładałem, nie pozwoliła mi mówić o powszechnie przyjętym przez nas dogmacie, który jednak większej jeszcze wziętości używa pomiędzy Grekami z powodu rozgłosu, jaki mu nadał Plato. Chcę wam mówić o wierze w Słowo, czyli w mądrość boską, którą my nazywamy raz „Mander”, to znowu „Meth”, a też czasami „Thot”, to jest przekonaniem.

Jest jeszcze inny dogmat, o którym muszę was uwiadomić, a który wprowadził jeden z trzech Thotów, nazwany Trismegistą czyli trzykroć wielkim, ponieważ pojmował bóstwo jako podzielone na trzy wielkie potęgi, mianowicie na samego Boga, któremu nadał nazwisko ojca, następnie na Słowo i Ducha.

Takie są nasze dogmaty. Co do zasad, są one równie czyste, zwłaszcza dla nas, kapłanów. Wykonywanie cnoty, post, modlitwa powinny stanowić tryb naszego życia.

Pokarmy roślinne, które spożywamy, nie zapalają w nas krwi i z większą łatwością pozwalają nam pokonywać nasze namiętności. Kapłani Apisa wystrzegają się wszelkich stosunków z kobietami.

Taką jest dziś nasza religia. Oddala się ona od dawnej w wielu ważnych punktach, zwłaszcza we względzie metempsychozy, która dziś mało ma zwolenników, chociaż przed siedmiuset laty, gdy Pitagoras zwiedzał nasz kraj, była powszechnie przyjęta. Nasza dawna mitologia często także wspomina o bogach planetarnych, inaczej nazywanych rządcami, wszelako dziś zaledwie niektórzy wróżbici horoskopów trzymają się tej nauki.

Mówiłem wam już, że religie, jak wszystkie inne rzeczy, zmieniają się na świecie.

Pozostaje mi objaśnić wam nasze święte tajemnice; wkrótce o wszystkim się do wiecie. Naprzód bądźcie przekonani, że gdybyście nawet do nich należeli, nie bylibyście mędrsi co do początków naszej mitologii. Otwórzcie historyka Herodota, on należał do naszych tajemnic i za każdym krokiem szczyci się tym, a jednak czynił poszukiwania nad pochodzeniem bogów greckich, jak taki, który by nie miał w tym względzie jaśniejszych pojęć od reszty ludzi. To, co on nazywa świętą mową, nie miało żadnej styczności z historią. Były to, jak Rzymianie nazywali, turpiloquentia, czyli bezwstydne mowy. Każdy nowy adept zwykle musi wysłuchać opowiadania obrażającego ogólnie przyjętą przystojność. W Eleusis mówią mu o Baubie, który przyjmował u siebie Ceres, we Frygii zaś o miłostkach Bachusa. W Egipcie wierzymy, że ta bezwstydność jest godłem oznaczającym nikczemność istoty materii i więcej nic w tej wierze nie wiemy.

Pewien znakomity konsularny mąż, nazwiskiem Cycero, w ostatnich czasach napisał książkę o naturze bogów. Wyznaje tam, że nie wie, skąd Italia przyjęła swoją wiarę, a jednak był wieszczkiem191, a tym samym wiedzącym o wszystkich tajemnicach religii rzymskiej. Nieświadomość, przebijająca się we wszystkich dziełach pisarzy wtajemniczonych, dowodzi wam, że nic nie skorzystalibyście na poznaniu tajemnic naszej wiary. Wszystkie one sięgają nader odległej epoki. Możecie oglądać uroczysty pochód Ozyrysa na płaskorzeźbie Ozymandiasa. Cześć Apisa i Mnewisa wprowadził do Egiptu Bachus przed trzema tysiącami lat.

Wtajemniczenie nie rzuca żadnego światła ani na początek wiary, ani na historię bogów, ani nawet na myśl w symbolach ukrytą, jednakże zaprowadzenie tajemnic potrzebne było dla rodzaju ludzkiego. Człowiek mający sobie ważne winy do zarzucenia lub który zmazał swe ręce zabójstwem, staje przed kapłanami tajemnie, wyznaje winy i odchodzi oczyszczony za pośrednictwem wody. Przed ustanowieniem tego zbawiennego obrzędu, społeczeństwo odpychało od siebie ludzi niemogących przystępować do ołtarzów, a którzy następnie z rozpaczy stawali się rozbójnikami.

W misteriach Mitry podają adeptowi chleb i wino i ucztę tę nazywają Eucharystią. Grzesznik, pogodzony z Bogiem, zaczyna nowe życie, uczciwsze od tego, jakie dotąd prowadził.

Tu przerwałem Żydowi, czyniąc mu uwagę, że zdawało mi się, jakoby Eucharystia wyłącznie należała do religii chrześcijańskiej. Naówczas Velasquez zabrał głos i rzekł:

— Przebacz mi, ale słowa Żyda Wiecznego Tułacza zgadzają się zupełnie z tym, co sam czytałem w pismach św. Justyna męczennika, który dodaje nawet, że złe duchy tylko mogły wprzódy wprowadzić obrzęd, do jakiego sami chrześcijanie mają wyłączne prawo. Racz więc, señor Żydzie, mówić dalej.

Żyd Wieczny Tułacz tak dalej ciągnął swoje opowiadanie.

— Tajemnice — rzekł Cheremon — mają jeszcze jedną uroczystość wszystkim wspólną. Gdy bóg jaki umrze, grzebią go, płaczą nad nim przez kilka dni, po czym bóg z wielką wszystkich radością zmartwychwstaje. Niektórzy utrzymują, że symbol ten wyobraża słońce, ale pospolicie widzą w nim ziarna powierzone ziemi.

Oto jest wszystko, mój młody Izraelito — dodał kapłan — co ci mogę powiedzieć o naszych dogmatach i obrzędach. Widzisz więc, że wcale nie jesteśmy bałwochwalcami, jak to nam wasi prorocy często zarzucali, ale wyznam ci, że sądzę, iż ani moja, ani twoja religia nie wystarcza już dla ludzkości. Rzuciwszy wzrok dokoła, wszędy spostrzegamy jakąś niespokojność i popęd do nowości.

W Palestynie lud tłumem wychodzi na puszczę, ażeby słuchać nowego proroka, który chrzci wodą z Jordanu. Tu znowu widzicie terapeutów, czyli uzdrowicieli-magów, którzy do naszej mieszają wiarę Persów. Młody Apolloniusz przechodzi z miasta do miasta ze swymi jasnymi włosami i udaje Pitagoresa; kuglarze podają się za kapłanów Izydy; porzucono już dawną cześć bogini, opustoszały jej świątynie i kadzidła przestały dymić na jej ołtarzach.


Gdy Żyd Wieczny Tułacz kończył te słowa, spostrzegł, że zbliżamy się do miejsca noclegu i przepadł gdzieś w wąwozie.

Wziąłem na stronę księcia Velasqueza i rzekłem mu:

— Pozwól, abym zapytał cię: co myślisz o rzeczach, które nam Żyd Wieczny Tułacz opowiada? Mniemam, że nie należy nam wszystkiego słuchać, większa bowiem część tych rzeczy sprzeciwia się wierze, jaką wyznajemy.

Señor Alfonsie — odparł Velasquez — to uczucie pobożności przynosi ci zaszczyt w oczach każdego myślącego człowieka. Wiara moja, śmiem to utrzymywać, jest bardziej oświecona od twojej, chociaż równie gorąca i czysta. Najlepszy tego dowód masz w moim systemie, o którym kilkakrotnie ci wspominałem, a który jest tylko szeregiem uwag nad bóstwem i jego nieskończoną mądrością. Sądzę zatem, señor Alfonsie, że to, czego ja spokojnie słucham, możesz także słuchać z czystym sumieniem.

Odpowiedź Velasqueza uspokoiła mnie zupełnie, wieczorem zaś Cygan, mając wolny czas, tak dalej jął opowiadać swoje przygody.