SCENA II
Kotwicz, Łechcińska, Michałek w gustownej liberji strzelca z pysznym bukietem w ręku; później Zuzia.
ŁECHCIŃSKA
Piu! patrzcie państwo!... co za bukiet... on się jednak zna na rzeczy.
MICHAŁEK
Ładny, prawda? ale co to kosztuje!... jak płacił, aż mi żal było... za dwa cisnął całą garść papierków.
ŁECHCIŃSKA
ciekawie
Za dwa? a gdzież drugi?
MICHAŁEK
Drugi? u. s. bodajże cię... głośno jaki drugi?
ŁECHCIŃSKA
Czy nie powiedziałeś, że kupił dwa bukiety...
MICHAŁEK
No, to co?
ŁECHCIŃSKA
Nie udawaj głupiego, mój kochany.
MICHAŁEK
Wszystkie mu były za małe, więc kupił dwa i kazał z tego zrobić jeden taki...
Na stronie robi gest drwiący, pokazując język.
ŁECHCIŃSKA
Wiesz że twój pan miał doskonały węch odmawiając cię panu Dzieńdzierzyńskiemu... takiego mu właśnie potrzeba, jak ty... tylko wyciągnij dobre zasługi... poufnie komuś nosił drugi?
MICHAŁEK
Mogę przysiądz że nie nosiłem nikomu n. s. tylko posłaniec z pod teatru.
ŁECHCIŃSKA
nie kontenta
No, to zostaw i wynoś się.
MICHAŁEK
Nie mogę, dalibóg, bo pan kazał mi zostać tu na usługi, a takie jest psie prawo, że trzeba słuchać pańskiej trąby.
ŁECHCIŃSKA
Tylko nie odzywaj się tak ordynaryjnie, bo tu są pokoje nie psiarnia, rozumiesz?
ZUZIA
wchodząc
Powiedzieli w magazynie, że będzie gotowe za pół godziny. spostrzega bukiet ah! jakież to śliczne kwiaty... jej! do Michałka czy to dla panienki?
MICHAŁEK
drwiąco
Myślałaś że dla ciebie?
ZUZIA
odbierając bukiet
Co prawda, wolałabym co innego.
KOTWICZ
do Michałka poufale, biorąc go na bok
Słuchaj, bo mnie przecie możesz powiedzieć: gdzie nosiłeś drugi bukiet?
MICHAŁEK
z niewinną miną
Proszę pana! przecie gdyby tak było, tobym zaraz powiedział.. pan mnie zna.
KOTWICZ
Na Chmielną?
MICHAŁEK
Żeby mnie pan zabił, nawet nie wiem, gdzie Chmielna.
KOTWICZ
do siebie
Z pewnością dla Walerki.