SCENA IX
Poprzedzający, Szambelanic (chodzi głębią prowadząc pod rękę Strasza, za nimi Dzieńdzierzyński z kwaśną miną.
SZAMBELANIC
prowadząc Strasza do żony; Kotwicz wstaje
Ma chère, przedstawiam ci naszego nowego sąsiada: pan Strasz herbu Strasz.
SZAMBELANICOWA
Bardzo mi przyjemnie... słyszałam wiele o panu..
Strasz się kłania.
SZAMBELANIC
ciągle trzymając go
Myśliwy nie tęgi, ale wstęp swój w koło obywatelskie inaugurował czynem, który mu przynosi zaszczyt.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
siadając obok szambelanicowej
Padam do nóżek pani szambelanowej.
SZAMBELANICOWA
A, witam pana.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
całując ją w rękę
Comment la tête?
SZAMBELANICOWA
zbywa go gestem; do męża
Jakiż to czyn?
SZAMBELANIC
j. w.
Pan Strasz pojął swe posłannictwo w sposób pozwalający żywić o nim najpiękniejsze nadzieje... spostrzegłszy, że jestem w chwilowym kłopocie, chociaż zaledwie przestąpił mój próg, bez najmniejszego namysłu... bo to jest... przyszedł mi z pomocą, dając dowód prawdziwie bezinteresownej sąsiedzkiej uczynności... Bez interesownej, bo nabywając pretensje, zrzekł się prawa egzekucji.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
wstawszy z kanapy, do ucha szambelanicowi przechodząc koło niego
Spekulacja...
Ściska mu ramię z znaczeniem.
SZAMBELANICOWA
do Strasza podając mu rękę
Winszuję panu.
SZAMBELANIC
I prolongował mi sumę.
STRASZ
do ucha
Ale na rok tylko... dłużej nie mogę, daję słowo.
SZAMBELANIC
Mamy dosyć czasu do porozumienia się... zresztą to już drobnostka w obec samej treści czynu, który jest prawdziwie obywatelskim; wszakże dnia dzisiejszego, gdy majątki nasze coraz częściej przechodzą do niemców lub żydów, należy nam trzymać się za ręce... solidarność tylko może nas zbawić.
STRASZ
do szambelanicowej
Ja bardzo przepraszam panią dobrodziejkę, że nie przybyłem we fraku, ale...
SZAMBELANICOWA
O, to rzecz najmniejsza... chęć prędszego poznania naszego domu zbyt nam pochlebia abyśmy uważali na małe przekroczenie formy, spowodowane zresztą zapewne okolicznością, że to z polowania...
STRASZ
Wynagrodzę to następną razą.
SZAMBELANICOWA
Bardzo prosimy.
SZAMBELANIC
Pozwoli pan że go zaprezentuję pannom, mojej córce i pannie Dzieńdzierzyńskiej... także sąsiadka, a do tego warszawianeczka.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Przepraszam, łęczycanka.
SZAMBELANIC
prezentując
Pan Strasz..
Puszcza go i zostawia z pannami, które przechadzają się; ukłony.
STRASZ
n. s.
U! ładne obydwie.
GABRJELA
po pewnej chwili milczenia
Pan niedawno w naszych stronach.
STRASZ
Niedawno... dostałem sukcesję po wuju... majątek w sąsiedztwie.
GABRJELA
p. c.
Jakże się panu podobała okolica?
STRASZ
Phi.. proszę pani... po Warszawie...
GABRJELA
Dowód otwartości nie zbyt dla nas pochlebny.
STRASZ
zakłopotany
Widzi pani... prawdę powiedziawszy... to ja tak... tu jeszcze dobrze nie znam.. ale zdaje mi się, że sobie gust naprawię i zmienię zdanie.
GABRJELA
śmiejąc się
Trzymamy pana za słowo.
Chodzą w milczeniu.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
do szambelanica
Chambelan, il faut lui payer... spłacić go i kwita...
SZAMBELANIC
Zobaczymy, nic pilnego.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Comment?
SŁUŻĄCY
wchodząc z prawej strony z serwetą
Proszę jaśnie państwa do stołu.
STRASZ
wycofawszy się od panien do Kotwicza
Któraż z nich jest szambelanicówna?
KOTWICZ
Ta, co z panem mówiła.
STRASZ
Jak ona mi przypomina Julkę od Andzi, to rzecz zadziwiająca... nawet taki sam pieprzyk ma na szyi.
KOTWICZ
Przyjrzałeś jej się pan widzę, dobrze.
SZAMBELANIC
któremu żona wstawszy z kanapy szepnęła; do Strasza
Podaj pan rękę mojej żonie.
SZAMBELANICOWA
do Strasza, który ją prowadzi
Panu zapewne nie w smak, że musiałeś odejść od panienek... przyznaj się pan.
STRASZ
Hm, istotnie, ja to lubię.
SZAMBELANICOWA
Za to przy stole pozwolę panu usiąść przy mojej córce Strasz całuje ją w rękę; żartobliwie Tylko mi jej pan nie bałamuć, bardzo proszę.
STRASZ
n. s
Zdaje mi się, że zrobiłem podwójnie dobry interes...
Wychodzą na prawo.
WŁADYSŁAW
Parę wyrazów zimnych, gryzących... i co ta kobieta zrobiła ze mną!... w co tu wierzyć, w co tu wierzyć!
Wychodzi głębią.