SCENA VI
Pola, Szambelanic.
SZAMBELANIC
Cóż to za tajemnicę papka upozorował ową chusteczką?
POLA
pomieszana
Sama nie wiem.
SZAMBELANIC
A co znaczyła apostrofa do jedynaczek? widocznie musiało mieć miejsce jakieś nadużycie posiadanej władzy. biorąc jej rękę i pieszcząc się z nią Pieszczotka, tyranek domowy... n. s. jaką ona ma rasową rączkę głośno czy to tak i z mężem będzie?... co?... ale! a cóż się robi z Maurycym? może także został użyty do podobnie ważnej misji?
POLA
j. w.
Nie wiem... sądziłam, że p. Maurycego już tu zastaniemy.
SZAMBELANIC
Nie widzieliśmy go od czasu wyjazdu z Warszawy... miał z państwem przyjechać p. c. cóż to, łezki w oczach? p. c. może był nieposłusznym... Pola wybucha płaczem; zdziwiony O!... n. s. Cóż to znaczy? p. c. głośno Panno Paulino, czy mogę wiedzieć przyczynę tych łez?
POLA
powściągając płacz
Ale nic... żadna przyczyna.. tak mi nie wiedzieć zkąd przyszło... miewam często takie napady.
SZAMBELANIC
A! nerwy... n. s. A to winszuję mu przyjemności w pożyciu... sprządz je obie razem z moją żoną... głośno Proszęż się uspokoić, zaprowadzę pannę Paulinę do Gabrjeli.
POLA
O! niech się pan nie fatyguje, pójdę sama
Odchodzi na lewo; we drzwiach spotyka się z Łechcińską.
SZAMBELANIC
do Łechcińskiej
Panna Paulina słaba.
Na jego znak Łechcińska odprowadza Polę.