SCENA VII

Szambelanic p. c. Łechcińska.

SZAMBELANIC

sam

Poswarzyli się widocznie... one wszystkie jednakowe. No, koniec końców był duet, teraz przybywa trzeci głos, będzie tercet... uciekać z domu, słowo uczciwości.

ŁECHCIŃSKA

wracając

Pan nic nie wie co się dzieje?

SZAMBELANIC

Spazmy i beki, gdzie się obrócić.

ŁECHCIŃSKA

Ale o pojedynku? nic?

SZAMBELANIC

O jakim pojedynku?

ŁECHCIŃSKA

Pana Maurycego.

SZAMBELANIC

żywo

Z kim?

ŁECHCIŃSKA

Z przyszłym szwagrem, panem Straszem.

SZAMBELANIC

Z jakim przyszłym szwagrem? niedoszłym chyba. Proszę! więc się obraził, nie przypuszczałem u niego tyle ambicji.

ŁECHCIŃSKA

Ale kiedy to pan Maurycy go wyzwał.

SZAMBELANIC

A! skoro pan Maurycy, to co innego... musiał mieć powód, chociaż za wiele mu zrobił honoru do siebie to ona pewno tego płakała biedaczka... a ja ją posądziłem o kaprys.

ŁECHCIŃSKA

Pan mówi o tem, jakby o czem najzwyczajniejszem... Jezus!... p. c. przecie temu trzeba koniecznie zapobiedz.

SZAMBELANIC

ironicznie

Nie może być! takeście uradziły?

ŁECHCIŃSKA

Pani i tak już cierpiąca, gdy się o tem dowiedziała, dostała spazmów... Pan nie był przy tem.. okropny attak!

SZAMBELANIC

O! wierzę ci na słowo. Ale zkądże ta wiadomość patrząc na nią czy też to ktoś przypadkiem plotki nie skomponował...

ŁECHCIŃSKA

O! już wiem, co pan ma na myśli, nie trzeba mi mówić.. Łechcińska, wszystko Łechcińska... tymczasem Łechcińska nic na wiatr nie mówi... tajemniczo sama się widziałam i rozmawiałam z sekundantem tamtego.

SZAMBELANIC

A to gdzie?

ŁECHCIŃSKA

Tu... w tem samem miejscu.

SZAMBELANIC

zdziwiony

Był tu?... i cóż to za figura?

ŁECHCIŃSKA

Nasz hrabia!

SZAMBELANIC

Kotwicz? ha, ha, ha! sekundantem Strasza? niepodobna?

ŁECHCIŃSKA

Niech się pan śmieje, tak, tak, a oni się tam może teraz w najlepsze zarzynają. Gdyby czego Boże broń przyszło do jakiego nieszczęścia, pani się rozchoruje na dobre.

SZAMBELANIC

Ale moja Łechcińska wyperswaduj sobie, że na to nie ma sposobu; chybabym sam stanął w miejscu Maurycego.

ŁECHCIŃSKA

Ale kiedy to już nie o to chodzi.. chociażby nawet mieli sobie nic nie zrobić, pan powinien nie dopuścić do pojedynku, bo inaczej nie zreperuje się to, co się popsuło... Pan tej bagateli nie chce zrobić dla pani?

SZAMBELANIC

zniecierpliwiony

Dajże mi pokój, proszę cię! co się tobie w to mieszać.

ŁECHCIŃSKA

urażona

Tak! więc już Łechcińskiej nic do tego... ha, niechże i tak będzie... to za moje szczere serce które miałam zawsze dla państwa... tylko pan mi nie weźmie za złe, że poproszę o obrachunek z tych dziesięciu lat, a za jedną drogą o oddanie tego kapitaliku, który panu pożyczyłam.

SZAMBELANIC

A tobie co po pieniądzach?

ŁECHCIŃSKA

Potrzeba mi.

SZAMBELANIC

Teraz! gdy podobno wygrywasz proces z sukcesorami referendarza? byłem pewny, że mi dasz jeszcze i to.

ŁECHCIŃSKA

Chybabym też rozumu nie miała!

SZAMBELANIC

U mnie byłoby im bezpieczniej, niż w twojej własnej kieszeni.

ŁECHCIŃSKA

Pan ze mną komedjasy wyprawia, słowo daję... Zapewne że nie kłopotałabym się, gdyby pan był nie zrobił pani na złość i pana Strasza tak nie zmaltretował.. byłby i kredyt i wszystko... Ale kiedy tak się stało...

GABRJELA

wchodząc z lewej strony, do Łechcińskiej

Proszę do mamy... prędko!

ŁECHCIŃSKA

Oho! półgłosem Niech pan będzie łaskaw postarać się zkąd chce... ja nie mogę już patrzeć dłużej na to wszystko

Odchodzi na lewo.