SCENA VIII

Gabrjela, Szambelanic.

GABRJELA

idzie prędko do szambelanica i całuje go w rękę

Mój ojcze!

SZAMBELANIC

Moja Gabrjelciu, tylko proszę cię, żadnych scen melodramatycznych, bo.. co się stało to się stało.

GABRJELA

Nie. Ja przychodzę tylko przeprosić ojca za to, że z mojego powodu byliście narażeni na tyle nieprzyjemności i na taki zawód. Mama wyrzucała mi to już gorzko, ale sądzę...

SZAMBELANIC

Cóż ci matka wyrzucała?

GABRJELA

Że nie miałam taktu w zachowaniu się z narzeczonym, i że nie potrafiłam go przywiązać do siebie z wybuchem płaczu zsuwając się ojcu do kolan i ściskając je To było nad moje siły! zdawało mi się żem skazaną na śmierć!

SZAMBELANIC

żywo, podnosząc ją

Zakazuję ci myśleć o nim!... a! odetchnąłem, gdy tak się rzeczy mają! ja myślałem, że ty mi chcesz robić wyrzuty o to zerwanie, i... miałem do ciebie żal... czy pretensję... sam nie wiem jak to nazwać, ale byłem niekontent z ciebie.

GABRJELA

O! bo też zawiniłam.

SZAMBELANIC

No! już to oboje nie mamy czystego sumienia i moglibyśmy sobie nie jedną zrobić wymówkę... lepiej porozumiejmy się. (prowadzi ją na kanapę) Widzisz, mnie tak te interesa przycisnęły, że nieraz musiałem się przeniewierzyć temu, co powinno było liczyć się dla mnie do artykułów wiary. Niech kto do mnie wyciągnął choćby najbrudniejszą łapę, byle z paczką banknotów, gotów byłem ją uścisnąć, chociaż wewnątrz coś mi się burzyło na to... Pieniądz jest wielką potęgą, dając człowiekowi możność utrzymania się na wysokości swoich zasad, i zaczynam wierzyć, że największą ze zbrodni, źródłem wszystkich innych jest trwonienie go bezmyślne, bo tylko wyjątkowe natury zachowują godność w niedostatku. Masz przykład: byłem zagrożony sekwestracją, w tem ten się zjawił jako wybawca.. i cóż? tego człowieka, na któregobym kiedy indziej nie spojrzał, posadziłem na pierwszem miejscu przy stole... z musu odegrałem z nim nizką komedję, żywo bo świadczę się Bogiem, że mi wówczas ani przez myśl nie przeszło to, co się później stało.

GABRJELA

O, ja sobie tego przebaczyć nie mogę... ale z początku widziałem to zupełnie inaczej; mama, nie powiem żeby mnie zmuszała, ale przedstawiła mi to w takiem świetle... żywo a głównie przyczyniła się do tego Łechcińska.

SZAMBELANIC

O, ta baba!

GABRJELA

Byłam zbłąkaną... powinnam była poznawszy go, od razu przyjąć jak na to zasługiwał, bo czułam do niego wstręt... na każdym kroku obrażał moje najdelikatniejsze uczucia... o, co ja wycierpiałam!

SZAMBELANIC

Biedaczka.

GABRJELA

z płaczem rzucając mu się w objęcia

Ja dla was robiłam tę ofiarę, ale czułam że mi braknie siły.

SZAMBELANIC

Czemużeś mi się nie zwierzyła, byłbym się postawił względem niego tak, żeby i nie zamarzył o zbliżeniu się do ciebie... wstając, żywo błazen jakiś... dziecko chciał mi zaprzepaścić p. c. Przebacz mi, to moja wina, powinienem był to spostrzedz... tem bardziej, że od razu mi się to nie podobało; ale byłem egoistą, przyznaję się do tego... przytem słabym, bezsilnym... może nawet nie chciałem widzieć... myślałem sobie, że potrafił ci się podobać, więc byłem kontent, że to... jakoś.. interesa się poprawią... Oj! te pieniądze...

GABRJELA

nagle

Ah! mnie to wszystko rozum odebrało!... gdy sobie wspomnę

Zasłania oczy rękami.

SZAMBELANIC

No, cóż jeszcze? uspokój się... już się skończyło.

GABRJELA

Jak mogłam zdobyć się na podobny krok, z nim... to było chyba z rozpaczy! on miał prawo mną pogardzić!

SZAMBELANIC

Kto?

GABRJELA

z płaczem

Władysław.

SZAMBELANIC

Nie rozumiem.

GABRJELA

Ojcze drogi, myśmy się kochali... najlepszy, najszlachetniejszy z ludzi, i ja dobrowolnie odrzuciłam te skarby serca jakie mi ofiarował, z zimną krwią zadałam mu taki ból, i jeszcze, jakby mało tego było... szlocha; p. c. co on sobie o mnie pomyślał!

SZAMBELANIC

p. c.

No, więc pójdziesz za niego, skoro tak. Dumnym będę z takiego zięcia... Najprzód, Czarnoskalski, a potem... on dojdzie wysoko, ja to czuję... jedyny człowiek, który może podnieść świetność naszego rodu... Maurycy przy nim.. e!... zdolność uniwersalna, obrotność w interesach... bo cóż on miał zaczynając? a dziś jak już stoi.

GABRJELA

I strzela się z mojego powodu!

SZAMBELANIC

On? mówiono mi o Maurycym.

GABRJELA

Obaj go wyzwali.

SZAMBELANIC

Tak? pierwsze słyszę.

GABRJELA

Ah! gdyby on miał zginąć.

SZAMBELANIC

Ale nie bój się, nie bój... nauczą tego błazna rozumu, i cała rzecz. Cóż ty myślisz, pojedynek... ja w młodych latach strzelałem się trzy razy i żyję... chociaż nie wiele brakowało... patrz, widziałaś ten znak od kuli

Pokazuje na policzku.

GABRJELA

Niewiedziałam że to w pojedynku... sądziłam...