II

„Podobnie owo oczu się zamknięcie

Zdarza Homerom... Więc bądźmyż my ślepi

Na to, co nasze wielkie przedsięwzięcie

Na przyszłość może tutaj nędzy szczepi;

Puściliśmy się już na tym okręcie,

A więc nikt nie mów, że byłoby lepiéj,

Gdybyśmy byli nie rzucali brzega.

Kto z nami umrzeć chce — ten nasz kolega.

„Wszyscy my bracia!” — Tutaj go powoli

Serce wynosić jęło z retoryki. —

„Wszyscy my bracia! bo równo nas boli

Serce, i równe mamy pamiętniki

W duszach ojczystej sławy i niedoli;

Król narzucony, obce rozbójniki

W kraju, francuskie duchy obok tronu,

My jedni, jakby wodze Askalonu478

Z krzyżem na naszych piersiach i sztandarach,

Z łachmanem niby ostatnim bławatu,

Na ukraińskich gołych wichrach, jarach,

Przeciwko wrogu... ba i przeciw światu.”

To mówiąc, w takich był Potocki żarach,

Takiego dostał na policzkach kwiatu,

Jak Achill, kiedy mieczem chce ciąć głosy,

A duch Minerwa chwyta go za włosy.

Wtem jeden szlachcic krzyknął: „O głos proszę!”

Szlachta zwróciła nań oczy ciekawie;

A on z powagą wielką: — „Oto wnoszę,

Abyśmy pana Podczaszego sławie

Wznieśli kolumnę.” — Ja, co kwiaty koszę

W nezabudkowej przeszłości murawie,

Musiałem i tę wspomnieć mowę walną

Szlachcica — co miał myśl monumentalną.

Wniosek ten jednak znikąd nie podparty

Upadł, lecz pana Podczaszego zmieszał.

Obaczył, że to lwy są i lamparty,

Że ten, co go czci, jutro będzie wieszał;

W górę więc swój łeb trzymając zadarty

Rzekł: „Kolumnami Waść nie będziesz wskrzeszał

Ojczyzny ducha... Pierwej trzeba było

Nad Sobieszczyków je wznosić mogiłą!

„Toby Waść, w szkołach będąc małym żakiem,

Napoił się był tej kolumny wonią

I wiedział, jakim trzeba być Polakiem,

Aby kolumna ze złocistą skronią,

Z ogromnym białych posągów orszakiem

Szła na grobowiec, i nad czasu tonią

Na kształt świętego pozostała drzewa,

Co, zda się, oczy ma, a sercem śpiewa.

„My ledwie warci... o jak serce boli,

Że może i to nam wzbronione, Chryste!

My ledwie warci, że pacierz sokoli

Będzie po krzyżach szedł w powietrze mgliste,

Że wróbel, który po śliwach swawoli,

Słysząc... a światło niech im wiekuiste.”

...............................................

...............................................

...............................................

...............................................