Wielkanoc

„A nie ma jednej kawki w powietrzu,

która by nie spała przez jedną noc życia

w spokojnym gnieździe.

Lecz o mnie Bóg zapomniał”.

J. Słowacki

To było w marcu we wtorek;

zamarzło pod nogami grząskie oparcie

dla paru przebiśniegów.

Z pudła schodów wychodziły dźwięki,

rury jak żywe wiły się pod tynkiem.

Pokrywała się grubą warstwą śniegu

trawa zieleńsza od wszystkiego.

W górach tłoczyło się nowe powietrze,

by nazajutrz zasypać światłem podwórze.

Trzaskały bramy, przelewała się rzeka,

nic nie mogłem zmienić zapisany w księgach.

„Chrystus chuj” wołali wysłannicy piekła.