V

Wszystkie szmery,

wszystkie traw kołysania,

wszystkie ptaków

i cieniów ptasich przelatywania,

wszystkie trzcin,

wszystkie sitowia rozmowy,

wszystkie drżenia

liści topolowych,

wszystkie blaski

na wodzie i obłokach,

wszystkie kwiaty,

wszystek pył na drogach,

wszystkie pszczoły,

wszystkie krople rosy

to mi jeszcze,

przyjacielu, nie dosyć —

chciałbym więcej ptaków,

drzew z ptakami,

więcej blasków, gwiazd, obłoków,

trzcin, kaczek na wodzie,

i uchwycić to wszystko rękami,

ucałować to wszystko ustami

i tak zajść, jak słońce zachodzi.