Dziennik Alusi
Przychodzi wujek, któremu zabrano żonę i jedyną córeczkę Alusię. Znalazł jej pamiętnik. Na pierwszej stronie niebieskiego zeszyciku dziecinne, starannie wykaligrafowane imię i nazwisko: Ala Cymerman, na drugiej: „Dziś była u nas blokada, wzięli bardzo dużo osób, a myśmy siedzieli w schronie pod podłogą. Było tak duszno, że mamusia zemdlała, a ja myślałam, że umarła i chciałam płakać, ale mi nie dali, bo mogłabym zdradzić wszystkich w kryjówce. To był atak sercowy”.
Odwracam kartki: „Jestem bardzo głodna, ale nikomu o tym nie mówię, bo rodzice sami nie mają co jeść, więc po co ich jeszcze gnębić. Już jest 5-ta wieczór, a jutro o 12-ej dostaniemy zupę z szopu, ile to jeszcze godzin? Trudno, noc jakoś się przetrzyma”.
Przewracam jeszcze kilka kartek: „Już nie ma Stefanka. Ja go tak kochałam, razem wychowaliśmy się. Wczoraj jeszcze był, aby pożegnać się z nami. Jego ojciec postanowił wysłać go na drugą stronę; mamusia zazdrościła im, że mają możność urządzić go tak dobrze. Dziś rano ojciec przetransportował go przez umówioną „wachę” wraz z jeszcze kilkoma ludźmi. Jechali ciężarowym samochodem, przykryci sianem. Ale jakoś się wydało. Wystrzelali ich na maszynie i z powrotem zrzucili w getcie. Pan M., ojciec Stefanka, znalazł go na cmentarzysku przy murze. Leżał nieżywy, pokrwawiony. Mój drogi, kochany Stefanku! Już nie będziemy bawić się razem i marzyć o tym, że jeszcze wrócą dobre dni i że znów pojedziemy, jak dawniej na wieś, zobaczymy zieleń, drzewa, kwiaty, będziemy kąpać się w rzece. Ty już nigdy, nigdy tego nie zobaczysz, a może już teraz widzisz? Stefanku, gdzie ty teraz jesteś? Mam stryjka w Moskwie, on ma dwóch synów. Dobrze, że oni tak nie cierpią... (Ślady łez na kartce). Jeżeli zginiemy, to moi kuzynowie nas pomszczą”.
Ostatnia stronica: „Ja się tak boję o mamusię, o tatusia i o siebie, tak chcę żebyśmy żyli, żebyśmy jeszcze coś dobrego zaznali. Dlaczego nam tak źle, ja tak chcę żyć!”
Z małego zeszyciku, z niezdarnych literek pojawia się twarzyczka Alusi. Patrzą jasnoniebieskie jak błękit nieba oczy Alusi. Otwierają się jej usta w jednym słowie: dlaczego?
Alusiu, jesteś teraz ze Stefankiem.
Wujek Roman chowa starannie zeszycik do kieszeni.
— To mi zostało po moim dziecku.
Brat wujka Romana, a stryj Alusi, jest lekarzem. Mieszka w Moskwie. Wiem, że w 1936 roku dostał pozwolenie na odwiedzenie rodziny w Warszawie, wiem również, że ma dwóch synów.
Wujku Alusi! Pomścij! Pamiętaj o twojej zamordowanej rodzinie w Polsce, o twoich braciach, siostrze i ich dzieciach.
Alusiu! Pomszczą nas nie tylko twoi kuzynowie, ale pomszczą nas wszyscy ludzie dobrej woli, wszyscy ludzie, którzy raz chcą skończyć z podłością i okrucieństwem istot, które postradały zmysły, serce, sumienie i przestały być ludźmi.