6.

Ach głowo, głowo moja, nabita fiu-bździu, czemu każesz mi wyobrażać sobie ich wszystkich, niemiecką pisarkę tureckiego pochodzenia, słowackiego dramaturga, tureckiego nowelistę o oczach prześwietlających ubrania, czeskiego starca z niespokojną wargą, a nawet niemieckiego reportera, który nie chciał rozmawiać o Wrocławiu z powodów rodzinnych, czemu każesz mi wyobrażać sobie ich wszystkich w nowoczesnych, przestronnych jak lotniska łazienkach Art-Hotelu, płaczących pod prysznicem? Z czeskich, słowackich, tureckich i niemieckich powodów, których oczywiście nawet tak nowoczesny prysznic nie zmywa. Jedni się kulą, inni opierają dłońmi o ścianę jak na policyjnym przeszukaniu. Starzec w ogóle rozkłada ręce i całymi dłońmi przylega do szyby i kafelków, wygląda jak orzeł szykujący się do lotu, ale tak naprawdę stara się nie przewrócić. Ja osobiście polecam oprzeć się plecami o ścianę, na której wisi prysznic, ręce wzdłuż tułowia, jakby się patrzyło na ruch uliczny w małym miasteczku albo odpoczywało po seksie. Wtedy łzy od razu się spłukują, rozpuszczają, by spłynąć rurami do podziemnej wrocławskiej kanalizacji, dryfować przez fetor i odpadki. Obmywać szczury i szczurze truchła.