SCENA SIÓDMA

KONRAD

podchodzi do przyjaciela

Zmiłuj się, powiedz mi, dlaczego ty tak nagle przyjechałeś?

PRZYJACIEL

Ja? Nagle? Zapomniałeś, że mnie prosiłeś, abym jak najprędzej przyjechał. Zdawało mi się, że jestem ci potrzebny, a jeżeli ci teraz zawadzam, to mogę jeszcze teraz wrócić do mego zajęcia. W tej chwili mogę opuścić twój dom.

KONRAD

Bój się Boga, co ty mówisz? Ja się niesłychanie cieszę, że jesteś w moim domu. To tylko mnie zdziwiło, że zjawiłeś się właśnie w chwili, kiedy mnie dziwne jakieś przeczucia dręczą. Ale nie mówmy o tym...

PRZYJACIEL

Właśnie trzeba o tym mówić. Tajemniczo. Może być, że ja tylko dlatego przyjechałem. Nagle. Tyleś mi zawsze mówił o tej Hance Borowskiej. kręci papierosa. A rzeczywiście ładne dziewczę... Hm... hm... Pali papierosa. Pewnie się bardzo ucieszyła, jak przyjechałeś?

KONRAD

No, oczywiście, od dziecka chowaliśmy się razem.

PRZYJACIEL

Tak, tak, to ja wszystko rozumiem. Patrząc bystro w oczy Konrada. Ty kochasz Hankę Borowską?

KONRAD

zaskoczony

Ja?... Jesteś moim przyjacielem, więc ci szczerze powiem, że ją kocham i kochać zawsze będę to dziecko, które prawdopodobnie zawsze dzieckiem pozostanie... biednym, nieszczęśliwym dzieckiem.

PRZYJACIEL

z dziwnie tajemniczym uśmiechem

Dlaczego ona ma być biedna i nieszczęśliwa, skoro ją tak kochasz?

KONRAD

Dziwna rzecz. Mam to wrażenie, że Hanka nigdy szczęśliwą nie będzie. Mówię ci jeszcze raz szczerze, że zupełnie sobie sprawy z moich wrażeń nie zdaję, a ile razy spojrzę w jej oczy, to mam wrażenie, że szczęśliwą być nie może...

Milczenie.

KONRAD

Kocham ją całą duszą, ani od wczoraj, ani od dzisiaj, tylko od dziecka zżyłem się z nią, ustawicznie żyła w moich myślach... ale...

PRZYJACIEL

Jakie „ale”...?

KONRAD

zakłopotany

Ale jest córką człowieka, którego od wczoraj znienawidziłem. Zapomniałem o nim, ale teraz, gdy go znowu ujrzałem, zdaje mi się, że ktoś chwycił za szprychy koła mego przeznaczenia. Im więcej jestem świadomy mojej miłości ku Hance, tym wyraźniej wyziera ta starcza, koźla twarz tego... tego mojego opiekuna.

PRZYJACIEL

I rzeczywiście tak kochasz tę twoją Hankę? Mów mi otwarcie.

KONRAD

Kocham z całej duszy, ale ta przeklęta koźla twarz jej ojca i... tajemniczo Wiesz, to niezmiernie dziwna rzecz, ile razy zbliżę się ku niej tak serdecznie, z całą moją młodą namiętnością, staje jakby cień jakiś, obraz mojego ojca między nami.

PRZYJACIEL

kręci papierosa

Ojca, którego zaledwie pamiętasz.

KONRAD

jak echo

Którego zaledwie pamiętam...

PRZYJACIEL

zamyślony

A przecież byłeś chowany w tak wielkiej miłości ku twemu ojcu.

KONRAD

Tak, to był wielki, piękny człowiek.

PRZYJACIEL

kręci znowu papierosa

Wielki i piękny człowiek... hm... Widzisz, bywa i tak, że ofiara jakiejś zbrodni staje się po śmierci czymś pięknym i wielkim.

KONRAD

Ofiara zbrodni?!

PRZYJACIEL

Coś się tak zadziwił. Życie jest jednym szeregiem zbrodni, które nam jakaś nieznana potęga popełniać każe i stajemy się poniekąd narzędziami jakiejś tajemniczej, złośliwej woli. Ale dajmy spokój tej metafizyce. Zamyślony. To dziwne, że ty tak nienawidzisz opiekuna twojego, a twoja matka żyje z nim w takiej serdecznej przyjaźni...

KONRAD

Wiesz, to mnie też zastanowiało. Tłumaczę sobie tym, że to był najbliższy przyjaciel mego ojca, a matce mojej oddał wielkie ustugi.

PRZYJACIEL

No, tak, tak, przysługi, przysługi...

KONRAD

Co mówisz?

PRZYJACIEL

To prawda. Przyjacielowi można oddawać rozmaite przysługi... Rozmaite przysługi można mu oddać. Można mu na przykład weksel18 podpisać, którego zapłacić nie można. Można go ściskać i całować, a równocześnie dołki pod nim kopać... Widzisz, to wszystko było i tak zawsze będzie...

KONRAD

Tego już zupełnie nie rozumiem.

PRZYJACIEL

Nie szkodzi. Dobrze, że nie rozumiesz. Młody jeszcze jesteś. Masz czas na to. Po namyśle. Słuchaj Konrad, czyś ty się kiedy namyślił nad tym: dlaczego kazano cię chować w takim głębokim, świętym wspomnieniu ojca, którego nie pamiętasz dobrze?

KONRAD

Co? Dlaczego?