SCENA SZÓSTA

HANKA

wchodzi smutna i zamyślona z parku na werandę, rozgląda się i jakby przeczuciem tknięta na widok ojca z przyjacielem razem, patrzy wylękła to na ojca, to na przyjaciela, wreszcie podchodzi do Borowskiego.

Co tato taki zmieniony? Czy tato nie chory?

BOROWSKI

postarzały i zgnębiony patrzy na nią przez chwilę wpół nieprzytomny, potem z wolna wstaje, całuje w czoło.

Moje biedne, nieszczęśliwe dziecko.

HANKA

przerażona patrzy znowu raz na ojca, raz na przyjaciela, który jak zawsze spokojnie papierosa pali.

Co to ma znaczyć?

BOROWSKI

całuje ją znowu, wskazuje na przyjaciela

On ci to wszystko wyjaśni.

Schodzi z wolna złamany z werandy w głąb parku.