AKT IV

Z organów śpiewnego szczytu

Król spływa w szat pozłocie

na dolę ziemskiego bytu

i harfę dzierży na locie.

Na posadzkę katedry spłynął,

padł twarzą na pawimencie,

trzykrotne wyrzekł zaklęcie,

złociste peplum odwinął,

ustawił harfę na podium,

by począł śpiewne psalmodium.

Na zamku dziejowym zegarze

godzina uderza trzecia.

Królewscy śpią gospodarze;

czuwają nad nimi stulecia.

Stulecia nad nimi płyną

przedranną wczesną godziną.

Jeszcze za chóru różycą

mdlejące gwiazdy im świecą.

Drga jeszcze zegar na wieży,

nim trzecim młotem uderzy.

Uderzył. — Król harfę stroi

i postąpił krokiem od podwoi.

Ustawił harfę na podium

i począł śpiewne psalmodium.