SCENA 25
EZAW
do Jakóba
A ci, co zacz są? A jeśli do ciebie należą?
JAKÓB
Drobióżdżek jest, który darował Bóg mnie, słudze twemu.
SŁUŻEBNICE i SYNOWIE JAKÓBOWI
skłaniają się przed Ezawem
LIA
z dziećmi
przystępuje i skłania się przed Ezawem
RACHEL
z dziećmi
przystępuje i skłania się przed Ezawem
EZAW
Cóż za hufy, którem potkał?
JAKÓB
Abym znalazł łaskę przed panem moim.
EZAW
Mam dosyć bracie mój, miej ty swoje.
JAKÓB
Nie chciej tak, proszę. Ale jeślim znalazł łaskę w oczach twoich, przyjmij mały dar z ręku moich.
Bom tak widział oblicze twoje, jakobym widział Boże.
A przyjmi błogosławieństwo, którem-ci przyniósł i które mi darował Bóg, dający wszystko.
EZAW
Jedźmy pospołu, a będę towarzyszem drogi twojej.
JAKÓB
Wiem, panie mój, że drobióżdżek młodziusieńki, owce też i krowy cielne mam ze sobą i którym, jeśli gwałt uczynię w chodzeniu, odejdą mi jednego dnia wszystkie stada.
Niech wprzód jedzie pan mój przed sługą swoim; a ja pójdę z lekka za nim w tropy jego, jako obaczę, że należy mój drobióżdżek, aż przyjdę do pana mego do Seir.
EZAW
Proszę cię, niechaj wżdy z ludu, który jest ze mną, zostaną towarzysze drogi twojej.
JAKÓB
Nie trzeba tego; tylko mi tego trzeba, abym nalazł łaskę przed obliczem twojem, panie mój.
EZAW
Tak, widzę bracie, wiodłeś bronie
i dary wiodłeś mi zdradliwe;
z rycerzmi memi szedłem po nie,
bym je uczynił nieszkodliwe
i bym przebaczył, miasto karać,
bo mi za tobą bracie tęskno,
bo widzieć chciałem to przed zgonem,
jako się wielkim cieszysz plonem
lat twojej pracy i wysługi,
jako jest poczet juczny, długi.
Chciałem nasycić me wejrzenie
i rzec ci bracie przebaczenie.
JAKÓB
klęka
EZAW
Bracie, ku duszy twojej pragnę.
JAKÓB
Bracie, jakie nędzna jest dusza moja.
EZAW
Poznaję błogosławieństwa dłoń i władzę nad tobą.
Wyznaniem czyści się dusza twoja.
JAKÓB
Bierz ją bracie i ukój.
Podejmę cię i ukoję.
obłapia Jakóba, ściskając szyję jego i całując płacze
JAKÓB
Tylam przemyślał na cię złego,
nienawiść w sercu żywiąc;
bojaźń to gnała mnie do tego,
trwogą mnie nieszczęśliwiąc.
Postrachem byłeś dla mnie, biczem,
co smagał mnie w snach lękiem.
Klękam przed twojem dziś obliczem
z błagalnej prośby jękiem.
Ulituj duszy mojej trwożnej,
ulituj lat przeżytych;
dla jednej chwili życia zbożnej
i dziatek nierozwitych.
Nie sięgaj na mnie, na nich, miecza,
nie karaj, jakom godny;
niech zadrga sercem pierś człowiecza,
choć byłem brat wyrodny.
Ty nie bądź, jakom ja był dla cię,
gdym skradł błogosławieństwo
i nie bierz siłą dzisiaj, bracie,
mnie i mych dziatek w jeństwo.
Niech żywiem spolnie pobok ojca,
byś był błogosławiony;
do twego lud mój zawiedź grojca
i mnie i moje żony.
Niech żywiem spolnie po bożemu,
gdy dasz twe przyzwolenie
i jedno słowo wyrzec k’temu;
rzec bracie:
EZAW
Przebaczenie.
JAKÓB
O bracie, grzech to Kaina,
co z ojca idzie na syna
i pokolenia niewinne
w tej jednej zbrodni przeklina.
EZAW
W niepamięć zbrodnia się grąży,
uściskiem zmaże się wina.
Będę ja owo zgody chorąży,
co wielkich krzywd zapomina.
obejmuje brata i całuje