SCENA 1

HARFIARZ

I. Król jestem i monarcha ludu mojego a pastuch li byłem prostaczy.

Szkarłat mi nadziać na się przyszło a co najkosztowniejszy wziąść ubiór w narodzie moim, którym przódy pacholę skromne li wiązał skór, brzegami strumienia biegnący, gdym pierwszej chwalby k’Tobie się uczył.

II.

1. O święte wody, świętej rzeki

z waszych to piłem źródeł

żar święty, którym żyłem wieki.

2. O święte wody, święta rzeko,

z twoich to piłem krynic

tę pamięć czasów, co się wleką.

3. O źródło czyste, jasne wody,

u twojej żywię strugi

wieczyście jary, wiecznie młody

na trudów żywot długi.

III.

1. Skargi przede mną głośne płaczą

w wichrowych burz poszumach;

dumam nad niemi, co zaś znaczą

w jękliwych słów zadumach?

2. Hej popod stropy płyną skargi

a wichry het je niosą.

O czyjeż je to szepcą wargi,

czyjem przydane głosom?

3. Głosy to czyje skargę głoszą,

proszalny jęk modlitew?

Słyszę w nim jarzmo, które noszą

i łoskot dawnych bitew.

4. Bitew szczękanie słyszę dawne,

płynące z pobojowisk;

rzesze proszalne, jak się garną

do zdrojów, do uzdrowisk.

IV.

1. Hej, jakieś miasto palą

rycerze jacyś mnodzy.

Hej słupce dworców walą

zwycięzcę miecza srodzy.

2. Wieże za łun ogniami,

płomienne przodownice.

Deszcz siecze piorunami,

szaleją błyskawice.

3. Szaleją wodze w łunach,

w krew się nurzają jarą;

mrą starce lwy na trunach,

grzebią się ojców wiarą.

V.

1. Brat łup wydziera bratu,

brat brata oszukuje;

niegodzien syn złej maci,

mać go na brata szczuje.

2. Gdy rodzic zaszedł w lata,

braterstwo odkupuje;

błogosławieństwo kradnie

i podbiera je zdradnie

i wydziera starszemu niegodny.

3. Gdy brat zmęczon i głodny,

gdy brat siły swej prawdy nie czuje;

o zdradliwe rodzeństwo:

wziął ci błogosławieństwo

i kradzieżą się zbrodnią raduje.

VI.

1. Błąkałem się nad brzegiem Jordanu,

płaczący, czyli naród mnie godny;

czylim ja mocen wzróść do stanu,

czyli dostatków stanu głodny?

2. Czyli majętność mię dostojna

nie przybarczy zbytnio brzemieniem,

czy dusza wytrwa byt spokojna,

czy spokojnem zawładam sumieniem?

3. Tak się za naród mój biedziłem,

chowając trwożny czystość myśli

i z wód Jordanu czystych piłem,

modląc się błędny k’Tobie słońce.

Sędzio, anioły swoje wyślij,

niech zejdą ku mnie w skrzydłach gońce.

4. Umocnij ducha, wesprzej ramię,

gdy boskie dałeś znamie.

Oto się naród zszedł na Gody.

Jordanu płyną ciche wody.

VII.

1. Gdy Golijath w szyderstwie drwił

ze Saulowych chłopów orężnych,

jam oto ten z Twej woli był

nad innych stawion mężnych.

2. Gdy Golijath drwił, ja w oczach ludu

li jeno z procą w dłoni,

byłem ten, co zwycięzki goni,

aż krwawego dokonałem cudu.

3. I krwiący łeb Golijatowy

rzuciłem pod nogi króla.

Skrwawiła się moja koszula

a król kazał dać mnie strój godowy.

4. I na czele stanąłem sotni

harfiarzy i Pańskich śpiewaków,

gdy, jako chóry ptaków,

śpiew się nasz wielokrotni.

VIII.

1. Już wtedy Ciebie poznałem

Pana mego, jedynego Boga;

wiedzący, że tam moja droga,

gdzie koronę Saulową widziałem.

2. I odwrócił Saul twarz ode mnie

i moich unikał oczu

i poczęła się ta tajemnicza

nienawiść w nim i we mnie.

3. Czemużeś wtedy dał mnie pychę

i dumę już królewską,

żem ja pastusze wonczas liche

wziął na się wolę niebieską.

4. I w łasce twojej wesoły,

we śpiewach moich chóralnych

Boże widziałem anioły

na złomach pustyni skalnych.

5. Widziałem je uskrzydlone,

jak wieńcem szły, uwieńczone

różami wonnemi z ogrodów

i chciałem być królem narodów,

Saulową pobrawszy koronę!

IX.

1. Koronę złotą na mą skroń

włożyłeś w Izraelu

i rzekłeś: śpiewem ptaku dzwoń

na godach, na weselu.

2. I rzekłeś: skrzydła orle weź

i goń, gdzie śpiew cię woła;

w plemieniu godny władny kneź,

w znamieniu Archanioła.

3. W koronie przed mym ludem stój,

jak mój zbrojony wój,

przez strony dźwięcz pobrzękiem zbrój,

jak sęp szponami rwij.

4. Czuwaj a czuj a graj.

Oraczu patrz, by lemiesz czyj

w skraj ziemi się nie worał.

5. Bogu się ciesz, w narodzie żyj

żywota rzeźki chorał.

Przy harfie stój, za śpiewem śpiesz,

Bogu się ciesz a graj!

X.

1. I ocaliłeś mnie przed Saula mściwym wzrokiem

i uchyliłeś włócznię, którą mierzył.

Ty nad młodzieńca mym czuwałeś krokiem.

Kazałeś, bym w Ciebie wierzył.

2. Wierzyłem, że mnie strzeżesz, abym wyrósł

z młodzieńca w męża prorokiem;

abyś mnie ponad Saula królem wyniósł

Tyś postanowił niezmiennym wyrokiem.

3. Wyroczni Twojej słuchałem od młodu,

gdy Samuel mnie powołał,

bym był śpiewakiem na służbie narodu,

bym Boży śpiewywał chorał.

4. Chóralne tobie nucę granie

w świątyni twojej progu.

Słysz moją harfę, słysz śpiewanie,

król-pieśniarz śpiewam Bogu.

XI.

1. Przeszedłem bolów i zawodów koło,

wszystkiegom się musiał wyrzekać;

troską o gwiazdę mą sępiłem czoło

a ty kazałeś mi czekać.

2. Byłem pod pręgierz szyderstwa wystawion

i stawion w bezczelnych gronie.

Drżałem ku myśli tej, czy będę zbawion,

gdy żar nieprawość schłonie — ?

3. Kazałeś czekać i wytrwać w mocy,

choć giąłeś mię ciężarem,

w trudach i walce długiej nocy,

nim jutrznia błyśnie pożarem.

4. Jutrzni czekałem, Zorzym wyglądał

i świateł tych różanych,

oblicza Twego Słońca pożądał,

Twych Słów zapowiedzianych.

5. Rzekłeś, że przyjdziesz, Słowem zbawisz,

że stąpisz nad grodzisko,

że nas niewolne ułaskawisz,

i zejmiesz pośmiewisko.

6. Bliska już chwila, — idziesz Boże,

o Słońce ty złociste;

ślesz twe promienie het w przestworze,

Twe głosy wiekuiste.

7. Słyszę Twe głosy, Słowo słyszę

nad stropem tym sklepionym.

Rys Twój słoneczny się kołysze

na wozie uprzężonym.

XII

1. Pamiętam, jako byłem mały,

gdym świętość duszy kalał,

gdym żył pogrążon w grzechu cały,

Tyś chciał, abym ocalał.

2. Przed emną poniżałeś króle,

zdzierałeś im korony

i mnieś złocistą dał koszulę,

bym ja był wywyższony.

3. Porwałem żonę słudze memu,

wodzowi mych rycerzy;

na bój kazałem iść samemu,

gdzie śmigła strzała bieży.

4. Gdzie grot śmiertelny go ugodził,

że padł, z mej ginął woli;

gdym ja niewiastę mu uwodził,

w miłośnej mej niewoli.

XIII.

1. Tyś syna mego na mnie zburzył,

oszczep mu w ręce dałeś.

Gdym ja przed synem wstydny stchórzył,

zabijać go kazałeś.

2. Więc wieść tą straszną do mnie niosą,

że syn na drzewach zwisnął,

że Joab, moich wódz siepaczy,

grot weń śmiertelny cisnął.

3. Synu cieszyłeś się twym włosom,

królewskiej twojej grzywie;

na mnie sprzysiągłeś się niebiosom;

dosięgłem cię straszliwie

4. Gdym przy tych zwłokach zwalon leżał,

płacząc nad syna zgonem,

Tyś chciał, bym w żalu był ocalon

i powstał znów przed tronem.

XIV.

1. I rzekłeś, Panie: Powstań w czynie,

powstań we wspaniałości,

nad miasta górą wznieś świątynię,

niech Duch mój w niej zagości.

2. I otom Tobie wzniósł gontynę

ze wszystkich kruszców ziemie;

by, jako rzekłeś, gdy ja zginę,

rozmnożył moje plemię.

3. Byś je rozmnażał w pokolenia,

aż wzrośnie naród mnogi,

co Ciebie będzie czcił z Imienia,

Boga nad inne Bogi.

4. Co będzie Tobie służył wiernie,

na Twoją służbę wzięty,

gdy Ty nań pojrzysz miłosiernie,

o Święty, Święty, Święty.

uklęka

W głębi, pod arkadami nawy bocznej pojawiła się ze swym orszakiem: