SCENA 2

STRAŻNIK 1

Co to jest człowiek? myślę a nie wiem nic.

STRAŻNIK 2

Chciałbyś mieć onę gładkość lic,

co ma panicz?

STRAŻNIK 1

Chciałbym mieć tę gładką kobietę.

Co mi tam lice.

Zazdrośne mi się zdają te błyskawice

Hektora, — jak on to tak ogromnie szeroko

broni naszego dwora

i wie, że nie ujdzie zgonu...

STRAŻNIK 2

Idzie, to jego pora.

STRAŻNIK 1

Hasło.

HEKTOR

wchodzi

Sława Iljonu!

STRAŻNIK 2

Sława Iljonu hasło.

Stado wron się zrywa ze szczytu wieży zegarowej i lecą ku miastu wrzaskliwe

HEKTOR

Ptactwo wróżbą odwrzasło.

Cóż mówią? Kiedy zginę?

STRAŻNIK 1

Nigdy!

STRAŻNIK 2

Nigdy!

HEKTOR

Kto wstrzyma

bieg przeznaczeń i losy?

Jestem i będę walczyć. — Zginę. —

Gdzie ta dziewka, co wróży?

STRAŻNIK 1

Chcesz ją widzieć?

HEKTOR

Nie żądam.

Wiem już. —

STRAŻNIK 2

Zamkniona w wieży.

HEKTOR

A gdzie para kochanków?

STRAŻNIK 2

Szukają leży.

STRAŻNIK 1

Zeszli ze swoich ganków

i przeszli.

HEKTOR

Gdzie?

STRAŻNIK 2

Do zamku.

HEKTOR

Snać miłość ich nie nuży,

jak mnie nie nuży walka.

PAŹ

wchodzi

Król powstał już i Kralka

i rozścielić przykazał dywany,

bo przybędą sieść u skejskiej bramy.

HEKTOR

Idź, powiedz, że czekamy.

SŁUDZY

przynieśli kobierce i rozścielili

poczem odeszli