SCENA 4

PRIAMUS

O jak pięknie nucą

zegary wież od miasta,

Hej, posłuchaj niewiasta.

Lubisz słuchać tych godzin.

Ocknij się.

HEKUBA

Spominam dzień urodzin

naszego pierworodnego, —

jak go wzięłam raz pierwszy na ręce

a dzisiaj on rycerzem!

PRIAMUS

W męce,

we wiecznej męce ducha.

Jakowejś władzy górnej słucha

i ognie ma w sobie i żądze

i serce zamknął na wrzeciądze,

do których się nikt nie dobierze.

HEKUBA

Więc on jest nad wszystkie rycerze?

PRIAMUS

Jedyny.

HEKUBA

Widzę, jak był maleńki

i u swojej mateńki

bawił długie godziny,

śmiejący i gwarliwy;

dziecko małe.

PRIAMUS

Wyrósł w męża, — straszliwy;

lata jego dostałe;

duchem pierwszy nad twoje syny;

wyrósł w męża.

HEKUBA

Jak się cieszę, że on zwycięża.

Nie prawdaż, że on zawdy pokona,

że on pola każdemu dostanie,

że bój jego wołanie,

że masz chlubę w tym synie?

PRIAMUS

Mieczem walczy, od miecza zginie.

HEKUBA

On to wie?

PRIAMUS

On wie o tem.

HEKUBA

Czy przygnębion?

PRIAMUS

Wspomniał tu coś przelotem;

już nie pomnę, — zabyłem.

Ja co inne myśliłem,

gdy on mówił.

HEKUBA

A gdzie on się oddalił?

Czy ku żonie?

PRIAMUS

Ku żonie.

HEKUBA

Zgadłam, — serce ma w łonie.

Wiem, on ma w łonie serce.

PARYS i HELENA

wchodzą

PAŹ

przed nimi

Ot tam siedzą i gwarzą.

HELENA

Co mówią? O mnie?

PAŹ

Marzą.

Zdaje mi się, że mówią o Hektorze.

HELENA

Nie o mnie?

PAŹ

Myślą może.

Może o tobie myślą

a o Hektorze bają.

PARYS

Idź i każ, niech zagrają,

to się starzy pocieszą z nami.

HELENA

Będziem słuchać.

PARYS

Przybędą z luteńkami.

HELENA

Niech wezmą te, co perłą

sadzone, — ze złotą struną.

MUZYKANTY

wchodzą

PARYS

Widziałaś? — Mam dziś runo.

HELENA

Złote runo! — A kiedy weźmiesz berło?

PARYS

Muszę czekać.

HELENA

Hektorowego zgonu.

Nie masz-że to prawa do tronu?

PARYS

Nie mam.

HELENA

Boś leniwy.

Mów z ojcami, niech berło oddadzą.

PARYS

I cóż ja zrobię z władzą?

Cóż mi po niej? Mam ciebie.

HELENA

Będziesz pierwszy.

PARYS

Nie żądam.

Kiedy na cię poglądam,

nie chcę nic, prócz kochania.

HELENA

Czyliżem tylko łania?

A byłam już królową!!

PARYS

No wyrzecz, mów to słowo:

Kocham.

HELENA

Kocham, może.

PARYS

No rzecz mi: pójdźmy w łoże.

HELENA

Pójdźmy.

PARYS

Rzecz mi jeszcze:

że nie chcesz nic, nad kochanie.

HELENA

Kochania chcę. —

PARYS

Czy słyszysz granie?

HELENA

Słyszę. — —

PARYS

Luteńka nas kołysze.

muzyka

ŚPIEWKA

PAŹ

1. Hej panienko, róże krasne

da we twoim wianeczku.

POLIKSENA

siedząca u stóp Hekuby

2. Hej paziku, piórka jasne

da na twoim staneczku,

rom tanà, rom dynà.

PAŹ

3. Hej panienko, krasne róże

da na twojej czapeńce.

POLIKSENA

4. Hej paziku, grywasz w chórze,

Klechać wodzi za ręce,

rom tanà, rom dynà.

PAŹ

5. Hej panienko, u matusie

tulisz się przy robronie.

POLIKSENA

6. Chciałeś ty mojej gębusie;

czym ci rada czyli nie,

rom tanà, rom dynà.

PAŹ

7. Tyś mi rada i panienki

da te twoje siostrusie.

POLIKSENA

8. Rade my twojej luteńki,

da siedzim przy mamusie,

rom tanà, rom dynà.

muzyka

HELENA

Starzy zdrzemnęli.

PARYS

Drzemią.

HELENA

Gwiazdy świecą nad ziemią.

My świecim drugie gwiazdy.

PARYS

Czas przystanął.

HELENA

Noc cicha.

PARYS

Słyszysz? — Starzec oddycha.

Starcem być się nie zgodzę.

Chcę mrzeć młody.

HELENA

Ja chcę moją zachować urodę.

PARYS

Ujmij, jeszcześ urodna.

HELENA

Ja twych uścisków głodna;

dla nich rzuciłam Spartę

okryłam dom żałobą;

żądze te nieprzeparte

porwały mnie ku tobie;

wiem że nieprawość czynię,

wiem że źle, że źle robię;

ale kocham, — pożądam.

PARYS

W ciebie jeno poglądam.

Pójdź w łoże.

HELENA

Idę z tobą.

PRIAMUS

ocknął się

HEKUBA

ocknęła się

PARYS i HELENA

przystanęli przed ojcami

PARYS

Ona powiedziała, że żaden z tych półbogów Achajów nie ma takich jasnych włosów, jak ja.

HEKUBA

Sokole mój.

PARYS

Ona powiedziała, że żaden z tych myślących Achajów nie ma tak myślących oczu, jak ja.

PRIAMUS

Czy ty sądzisz, chłopcze, że ona w ogóle co myśli?

PARYS

do Heleny

Czy ty co myślisz?

HELENA

Właśnie myślę, jakbyś ty wyglądał, gdybyś włos zczesał jak tenejski Apollo.

PARYS

A widzisz ojcze, myśli o mnie.

PRIAMUS

Myśli o peruce.

PARYS

A właśnie porównała mnie z Apollinem i sądzę, że bardzo trafnie i gdyby Apollo wyglądał tak, jak ja, to nawet by mi się bardzo podobał.

HEKUBA

Ja też tak myślę.

PRIAMUS

do Parysa

Sądzisz więc, że wygląda inaczej?

PARYS

Nie myślałem o tem.

PRIAM

A właśnie nad tem pomyśleć było warto. — A gdzieżeś ty siebie widział?

PARYS

Siebie? W studni.

HELENA

We zwierciadełko moje wciąż pogląda.

PARYS

Na niem Izys wyobrażona.

PRIAMUS

Więc Izys całą trzyma w dłoni.

HELENA

I pieści.

PRIAMUS

A Izys się nie płoni.

PARYS

wskazując Helenę

A ona to się jeszcze rumieni,

w swem oddaniu rumieńsza niż róże,

których wieniec nosi u skroni.

PRIAMUS

No a czy wy wiecie, że wasza głupota to jest nasze nieszczęście?

PARYS

A czy to nie jest właśnie wasza cnota,

że my możem być głupi dowoli

pod osłoną waszego majestatu woli

i majestatu siły.

HEKUBA

I ja tak myślę.

PARYS

Tacy, co na roli

pracują, są, — są i wojenni

są w rzemiośle, we wszelkiem najemnicy dzienni.

Wszystkich masz ojcze, wszelakich,

byś wzrok cieszył, — stać cię i na takich,

jak my: — zupełnie boskich,

spokojnych i beztroskich.

HEKUBA

I ja tak myślę.

PARYS

Gdybym walczył, to mógłby mnie kto zranić,

mimo mojej biegłości, ot przypadek.

Niech więc Hektor, gdy zechce mnie ganić,

pamięta, — żem zrównoważony więcej, niż on. —

HELENA

Chodźmy już.

PRIAMUS

Idźcie już dzieci.

HEKUBA

Niech was strzegą Bogi, pieścidła moje.

PARYS

do Heleny

Czy pójdziesz na pokoje?

HELENA

Nie, wprost do łóżka.

PARYS

Myślę to samo.

HELENA

Pa — a!

PARYS

Pa — a mamo!

PRIAMUS

Ostań zdrów.

HELENA

Służka.