Pożegnanie z czapką
(jako numer sceniczny wiersz ten
ilustrował muzycznie Leopold Rubinsztajn11, komponując do pewnych fragmentów oryginalne motywy i wkładki)
Czapka, panowie, tworzy człowieka,
czapka wartość twoją ogłasza,
czapka wywyższa małego Lejkina12,
czapka poniża: posłańca... apasza13...
Tym jesteś, w jakiej cię czapce widzą,
ważniejsze to niż aryjska babka,
zanim ci w spodnie lub papiery zajrzą,
wpierw twoją wartość ogłosi czapka...
A ja, gdy w swe życie spojrzę z góry,
w dni, co przeszły zasnute mgłami,
wspomnę, że już się w życiu żegnałem
z trzema... trzema różnymi czapkami...
1. W daleki dawny dzień majowy
(maj był na sercu i majowa pora)
po raz ostatni stałem na baczność,
słuchając mowy
DYREKTORA:
„Panowie... Otrzymaliście matury, świadectwa dojrzałości,
idziecie w świat. Dziś zdejmujecie czapki uczniowskie,
niech to będzie symbolem,
razem z tą czapką rzucacie lata beztroski —
idziecie w świat
na własną i wielką odpowiedzialność... ”
Żegnaj, stara szkolna czapko,
idę nowe życie gonić...
do widzenia, szkolna czapko,
więcej mnie nie będziesz bronić,
świat otwarty czeka wszędzie,
świat olbrzymią jest pułapką,
nie wiem, czy lepiej, czy gorzej mi będzie,
do widzenia... moja... czapko...
2. I przeszły lata pracy i walki,
kapelusz czoło zmęczone ocienił,
i znów przyszły dni, kiedy czapka
musiała kapelusz zamienić...
Rok 1939...
Sierpień...
Czerwone plakaty mobilizacji...
Front...
front,
coraz bliżej front...
ogień i dymy kurzawy...
czapka żołnierska na oczach,
na sercu obrona WARSZAWY...
Czarne ptaki sieją grozę i śmierć,
gazety spadają na miasto jak czarne szmaty,
patrz, jak lecą... słysz, jak kraczą
komunikaty... komunikaty...
200 kilometrów od stolicy...
100 kilometrów od stolicy...
30 kilometrów od stolicy...
Hallo — hallo — tu Polskie Radio Warszawa i wszystkie rozgłośnie...
Rząd Rzeczypospolitej opuścił stolicę...
Obrońcy Warszawy rzucają broń,
tumult i chaos narasta,
rzucają mundury i czapki żołnierskie,
ROZKAZ: uciekać z miasta — — —
żegnaj, ma żołnierska czapko,
idę nowe życie gonić,
do widzenia, moja czapko,
więcej mnie nie będziesz bronić,
świat otwarty czeka wszędzie,
świat olbrzymią jest pułapką...
nie wiem, czy lepiej, czy gorzej mi będzie
do widzenia... moja czapko...
3. Szły dni jak obce melodie... (bel ami... bel ami...
bel ami),
szedł głód i nędza ulicy...
melodie i słowa szły nowe...
(oj di bone...14
ja nie chce oddać bony15...)
i przyszła czapka... ostatnia czapka...
Żydowskiej Służby Porządkowej16...
— — — — — wszystko schodzi na dół...
wszystko schodzi na dół
Koszmar straszliwych dni,
obłędu trwogi i krwi,
a tam się patrzał zza krat
żywy, prawdziwy świat,
a tu niebieskie czapki,
a tu piwnice pułapki...
i Służba, ruchliwe chłopy,
blokady, ausweisy17 i szopy18,
i Szmerling19, Lejkin i Kac20,
i Toebbens21, i Schilling22, i plac23,
i forsa, i złoto, i kanty...
i krew, i łzy, i brylanty...
i chaos, i noce wciąż dziksze,
i pejcze, i mknące riksze,
i strzały, i tłumy, i pęd,
i kolba, i guma, i pręt...
I pot, i tupot, i wycie,
i walka... walka o życie...
i beznadziejne dnie,
i czapki... czapki SP.
PANIE KIEROWNIKU, melduję posłusznie,
nosiłem tę czapkę — dziękuję i już nie...
i dosyć, dziękuję... i bardzo przyjemnie...
i może to już się obejdzie beze mnie.
Już miasto umarło i serce umarło,
i wszystko się zatrze, jak życie zatarło,
zdejmuję opaskę, oddaję numerek,
dziękuję, odchodzę, opuszczam już szereg —
nie... nie mam pretensji czy żal do nikogo,
musiało to wszystko iść swoją drogą,
ja nie wiem, gdzie racja, gdzie prawda —
gdzie mus...
ja idę samotnie... to wszystko, i szlus24...
Żegnaj, porządkowa czapko,
idę nowe życie gonić,
do widzenia, moja czapko,
więcej mnie nie będziesz bronić.
Świat znów czeka na mnie wszędzie,
świat olbrzymią jest pułapką,
nie wiem, czy lepiej, czy gorzej mi będzie,
do widzenia, moja czapko...