Ból serca ścisnął, żałoba na czole;
Każdy się pyta troskliwy o pana:
Gdzie jest? czy żyje? jak głęboka rana?
Nikt nie był w zamku, nikt o niczym nie wie;
Podjęto mosty i zemkniono zwory192.
Tymczasem w fosę, między gęste krzewie193,
Schodzą trabanci194 z piłami, z topory,
Sieką chrust, walą topole, modrzewie,
A ociosane pnie, gałęzie, wióry
Toczą na barkach i wozach do miasta: