Na taki widok żal i postrach wzrasta.

Kędy świątynie miał władca pioruna195

I bóg, co wichrem niepogodnym świszcze,

Gdzie woły, konie, trzoda srebrnoruna

Codziennie krwawi poświęcone zgliszcze:

Tam stos ogromny kładą pod obłoki,

Dwudziestem196 sążni długi i szeroki.

W środku dąb sterczał; a pod dębem stoi

Niemiecki braniec na dzielnym rumaku197,

Z orężem, w hełmie i zupełnej zbroi,